Flick nie chce powtórki z poprzedniego sezonu
Raphinha przedwcześnie zakończył październikowe zgrupowanie reprezentacji Brazylii po tym, jak we wtorkowym meczu z Australią pojawiła się opuchlizna mięśniowa w prawym udzie. Pierwsze informacje są dla FC Barcelony dość optymistyczne, bo problem nie jest obecnie uznawany za poważny. Piłkarz ma jednak przejść kolejne badania w piątek, które dokładniej pokażą skalę urazu.
Według Marki Hansi Flick zamierza podejść do sprawy znacznie ostrożniej niż w podobnej sytuacji z poprzedniego sezonu. Nawet jeśli badania wypadną korzystnie i Brazylijczyk teoretycznie mógłby wrócić na ligowy mecz z Getafe 10 października, szkoleniowiec nie ma chcieć podejmować zbędnego ryzyka.
Powód jest jasny. We wrześniu 2025 roku Raphinha również doznał urazu uda podczas gry dla reprezentacji. Wtedy jego powrót został przyspieszony, ale skończyło się to kolejnym problemem mięśniowym w tym samym prawym udzie. Ostatecznie pauzował 58 dni i opuścił 13 spotkań klubu oraz kadry, wracając dopiero w listopadzie.
Czytaj także
Barcelona patrzy na trudniejszą część października
Obecna sytuacja jest dla FC Barcelony kłopotliwa także dlatego, że Raphinha znakomicie rozpoczął sezon 2026/27. Grający częściej w środku ataku niż na lewym skrzydle zawodnik zdobył 14 bramek i zaliczył trzy asysty w ośmiu występach. To jeden z kluczowych powodów perfekcyjnego startu zespołu w La Lidze.
Dlatego w klubie ważniejsze od postawienia go na nogi na najbliższy mecz ma być utrzymanie go w pełnej dyspozycji na dalszą część miesiąca. Po spotkaniu z Getafe Barcelonę czekają wyjazd do Stambułu na mecz z Galatasaray, ligowa rywalizacja z Realem Betis, a następnie dwa bardzo wymagające starcia: z Paris Saint-Germain i z Realem Madryt.
Flick ma przy tym alternatywy w ofensywie. W środku mogą zagrać Gabriel Jesus i Hamza Abdelkarim, a różne warianty dają też Dani Olmo, Fermin Lopez, Anthony Gordon, Karim Adeyemi oraz Lamine Yamal. Żaden z nich nie dorównał jednak dotąd skutecznością Raphinhi, dlatego tym bardziej w Barcelonie mają uważać, by nie powtórzyć błędu, który już raz kosztował zespół blisko dwa miesiące bez jednego z najważniejszych piłkarzy.