Flick uderza w sędziego po meczu z Atletico
Po dotkliwej porażce w półfinale Pucharu Króla trener Barcelony nie zamierzał uciekać od odpowiedzi. Najpierw przyznał, że jego zespół zawiódł, ale gdy rozmowa zeszła na decyzje arbitra, emocje wyraźnie wzrosły.
– Nie chcę szukać wymówek, bo nie zagraliśmy dobrze, zagraliśmy źle. W drugiej połowie byliśmy lepsi, ale musimy zaakceptować ten wynik i walczyć w następnym meczu – powiedział Hansi Flick, cytowany przez źródło.
Niemiec podkreślał, że rywalizacja jeszcze się nie skończyła i w rewanżu jego drużyna spróbuje dokonać rzeczy bardzo trudnej. – To nie jest koniec, będziemy walczyć na Camp Nou o awans do finału – zapewnił.
Najwięcej uwagi przykuły jednak słowa dotyczące pracy sędziego. Flick wrócił do sytuacji z początku spotkania, gdy faulowany był Alejandro Balde.
– Co mogę powiedzieć? Zacznijmy od żółtych kartek. Normalnie w pierwszej akcji, przy faulu na Balde byłaby żółta kartka, na pewno. Wtedy może wszystko potoczyłoby się inaczej, ale zaprosił ich do takiej gry. To był chaos – stwierdził trener.
Szkoleniowiec nie rozumiał także długiej analizy VAR przy anulowanym trafieniu. – Musieli czekać siedem minut… znaleźli coś w te siedem minut? Kiedy zobaczyłem tę akcję, było jasne, że nie było spalonego. W takim razie niech nam to powiedzą. Nie było żadnej komunikacji – dodał.
Jak podaje Mundo Deportivo, w klubowych gabinetach również panuje duże rozczarowanie. Działacze uważają, że kilka decyzji mogło mieć wpływ na przebieg meczu i dlatego rozważają złożenie formalnej skargi do federacji.
Mimo wściekłości na sędziowanie Flick próbował też chronić swoich zawodników. – Jestem bardzo dumny z mojego zespołu. Może nie z pierwszych 45 minut, ale z całego sezonu. Wrócimy – zapowiedział.

