Spór po słowach o Mao wciąż trwa
Kylian Mbappé nadal mierzy się z konsekwencjami wypowiedzi o Mao Zedongu. Napastnik Realu Madryt publicznie przeprosił po francusku, angielsku i mandaryńsku, ale według SPORT nie wystarczyło to do wygaszenia napięcia w Chinach.
Sprawa dotyczy słów, które padły w podcaście The Bridge. Mbappé, odnosząc się do humorystycznego montażu, nazwał Mao „chińskim dyktatorem”. Taka formuła została bardzo źle odebrana w Chinach, gdzie część społeczeństwa nadal darzy byłego przywódcę dużym szacunkiem.
Luo Huiling, profesor studiów azjatyckich na Uniwersytecie Complutense w Madrycie, oceniła, że nie chodziło wyłącznie o nieudaną żartobliwą uwagę, lecz o przekroczenie ważnej granicy kulturowej. Jej zdaniem same przeprosiny były istotnym gestem, ale do zamknięcia sprawy potrzebne jest jeszcze wyraźniejsze okazanie szczerości i uznanie skali urażenia.
Konsekwencje są już konkretne. Chińskie firmy Dongpeng, Mengniu i Milkground ogłosiły zakończenie współpracy komercyjnej z piłkarzem. Z kolei państwowa telewizja CCTV wstrzymała pokazywanie meczów La Liga.
Przeprosiny wystosował również Real Madryt, próbując ochronić relacje z chińskim rynkiem. Według Luo Huiling znaczenie ma także szerszy kontekst historyczny i prawny. W Chinach od 2018 roku obowiązuje ustawa chroniąca pamięć bohaterów i męczenników, a określenia odnoszące się do postaci historycznych są odbierane bardzo wrażliwie.
Jak dotąd chińskie ministerstwo spraw zagranicznych przyjęło do wiadomości przeprosiny Mbappé, ale nie ogłoszono cofnięcia decyzji handlowych ani medialnych. Według tej samej oceny droga do poprawy relacji pozostaje otwarta, jeśli piłkarz i jego klub pokażą gotowość do naprawienia sytuacji.