Dzięki bramkom zdobytym przeciwko Algierii wyrównał rekord Miroslava Klose w liczbie zdobytych bramek. Strzelił ich dotąd 16 w 27 występach. Przedmundialowe dywagacje na temat dyspozycji Messiego stały się bezpodstawne.
Mistrzowie świata wracają niemal w komplecie
Przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych, Argentyna stawiana była w roli jednego z faworytów do końcowego triumfu i obrony trofeum zdobytego w Katarze w 2022 roku. Pomóc w tym miało zabranie przez Lionela Scaloniego niemal identycznego składu, który reprezentował barwy Albicelestes na katarskich boiskach. Aż 17 zawodników z 26 osobowej kadry, to obecni mistrzowie świata, a trzon tej drużyny niezmiennie stanowią piłkarze, tj. Emiliano Martinez, Rodrigo De Paul, Alexis MacAllister, Enzo Fernandez, Cristian Romero, Julian Alvarez, Lautaro Martinez i On – Wielki Lionel Messi.
Na Messim, skupiła się uwaga dziennikarzy i publicystów analizujących szansę Argentyny na obronę trofeum. Zadawano sobie pytanie, czy Leo, grając od trzech lat na uboczu wielkiej piłki w MLS, jest w stanie poprowadzić reprezentacje do ponownego triumfu.
Messi już niczego nie musi udowadniać
Bez względu na sympatie, opowiadanie się po różnych stronach sporu zamkniętego w pytaniu „Ronaldo, czy Messi?”, oczywistym jest, że występem na boiskach państwa Półwyspu Arabskiego, Messi wszedł do grona najwybitniejszych piłkarzy mistrzostw świata. Siedem goli, trzy asysty, udział przy niemal każdym kluczowym momencie Argentyny i trofeum, które domknęło największą indywidualną historię współczesnego futbolu. W Katarze był nie tylko najlepszym zawodnikiem swojej reprezentacji. Był jej systemem operacyjnym.
Przed turniejem w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie dyskusja wyglądała inaczej. Messi ma 39 lat, występuje w MLS i coraz rzadziej przypominał zawodnika zdolnego narzucać rytm spotkania przez dziewięćdziesiąt minut. W ostatnich miesiącach nie brakowało pytań, czy liczby osiągane w rozgrywkach amerykańskich są wystarczającym argumentem, by zakładać, że na mundialu ponownie będzie dominował przeciwko najlepszym reprezentacjom świata. Brytyjski publicysta Barney Ronay sprowadził to do jednego pytania „Kim właściwie jest Messi w 2026 roku?”
Być może jednak pytanie było źle postawione. Argentyna nie potrzebowała już zawodnika, który będzie dotykał piłki sto razy w meczu. Zespół Lionela Scaloniego do Ameryki Północnej przyleciał dojrzalszy niż ten, który święcił triumf w Katarze. Enzo Fernández i Alexis Mac Allister należą dziś do najlepszych pomocników świata. Julián Álvarez wszedł w wiek, w którym napastnicy zwykle osiągają szczyt możliwości. Lautaro Martínez ma za sobą najbardziej produktywne sezony kariery. Ta drużyna potrafi funkcjonować bez ciągłego podłączania Messiego do każdej akcji.
Argentyna stała się dojrzalsza
Dlatego ocena jego wpływu na Argentynę wymagała zmiany perspektywy. Nie chodziło już o to, czy będzie najlepszym piłkarzem turnieju, ale o to, czy wciąż potrafi mieć decydujący wpływ na drużynę. Czy zachował zdolność rozstrzygania meczów jednym podaniem, jednym rzutem wolnym, dostrzeżeniem minimalnego błędu w ustawieniu rywali.
Mecz na Arrowhead Stadium w Kansas City uchylił nam rąbka tajemnicy w tej kwestii. Rąbka na tyle dużego, na ile może dać odpowiedź mecz pierwszej kolejki fazy grupowej z przeciwnikiem klasy reprezentacji Algierii.
Wielki Lionel Messi nadal rozstrzyga mecze
W grze Messiego było widać inteligencję, doświadczenie, geniusz. Wszystko to, do czego nas przyzwyczaił na przestrzeni lat. Mądrze chodził, racjonalnie biegał. Nie wdawał się w niepotrzebne dryblingi. Zarządzał czasem i energią. A kiedy nadarzyła się okazja – strzelał. W 17., 60. i 76. minucie. W ten sposób stał się jednym z dwóch najlepszych strzelców w historii mistrzostw świata
i nikt nie może mieć wątpliwości, że jeżeli nie przydarzy się żadnej nieszczęście w postaci kontuzji, już za chwilę stanie się najskuteczniejszym.