Po ostatnim gwizdku cała Brazylia płakała razem z Neymarem. Najbardziej utytułowana reprezentacja w historii musi poczekać na kolejne mistrzostwo przynajmniej cztery lata. Canarinhos nigdy tak długo nie czekali na tytuł. W 2030 roku okres ten wyniesie 28 lat. Brazylijski futbol wymaga zmiany generacyjnej, która ma się dokonać pod skrzydłami Carletto.

    Koniec pewnej epoki

    Porażka 1:2 z Norwegią zakończyła dla Brazylii nie tylko mundial 2026. W opinii brazylijskich mediów był to również symboliczny koniec pewnej epoki. Epoki Neymara, Casemiro, Danilo i piłkarzy, którzy przez ponad dekadę stanowili o sile Canarinhos. Kilka tygodni wcześniej Brazylijska Federacja Piłkarska wysłała jednak jasny sygnał. Niezależnie od wyniku mistrzostw świata Carlo Ancelotti pozostanie selekcjonerem aż do mundialu 2030. Oznacza to, że Włoch nie jest rozliczany wyłącznie z jednego turnieju, lecz otrzymał zadanie odbudowy reprezentacji w perspektywie całego kolejnego cyklu.

    Reklama

    Jeszcze przed rozpoczęciem mundialu CBF przedłużyła kontrakt z Ancelottim do 2030 roku. Sam szkoleniowiec mówił wówczas, że wspólnie z federacją chce „więcej zwycięstw, więcej czasu i więcej pracy”, podkreślając, że celem jest ponowne wprowadzenie Brazylii na piłkarski szczyt. Władze federacji uznały, że włoski trener przywrócił reprezentację na właściwe tory, dlatego zdecydowały się zaufać mu również w perspektywie jubileuszowego mundialu.

    „To początek nowego cyklu”

    Po porażce z Norwegią Ancelotti nie szukał wymówek. W rozmowie z Reuters przyznał, że Brazylia stworzyła swoje okazje, ale zabrakło jakości, zwłaszcza w środku pola. Znacznie ważniejsze były jednak słowa dotyczące przyszłości reprezentacji.

    Potrzebujemy młodych talentów. Potrzebujemy piłkarzy najwyższej klasy, którzy będą rozwijać brazylijski futbol. Wykonaliśmy solidną pracę, ale taka jest piłka nożna. Czasami trzeba zaakceptować porażkę – powiedział włoski szkoleniowiec.

    Ancelotti nazwał odpadnięcie z mundialu „początkiem nowego cyklu”, dając jasno do zrozumienia, że projekt nie kończy się na mundialu 2026, lecz dopiero się rozpoczyna.

    Koniec pokolenia Neymara

    W brazylijskich mediach trudno znaleźć dziś analizy koncentrujące się wyłącznie na meczu z Norwegią. Zdecydowanie częściej pojawia się temat zmiany pokoleniowej.

    Reuters zwraca uwagę, że zaufanie do doświadczonych zawodników okazało się jedną z największych decyzji, które odbiły się Ancelottiemu czkawką. Casemiro, Danilo czy Neymar wciąż gwarantowali ogromne doświadczenie, ale nie byli już w stanie zapewnić intensywności wymaganej przez współczesny futbol. Brazylia próbowała jednocześnie trzymać się przeszłości i budować przyszłość, przez co ostatecznie nie osiągnęła ani jednego, ani drugiego.

    Podobne wnioski płyną z komentarzy ge.globo, UOL Esporte czy Lance!. Dziennikarze zgodnie wskazują, że mundial 2026 powinien zamknąć reprezentacyjne kariery części najbardziej doświadczonych piłkarzy. Brazylia potrzebuje nowej energii, szczególnie w środku pola i na bokach obrony.

    Vinícius i pokolenie 2030

    Jeżeli jest jeden piłkarz, wokół którego Brazylia ma budować reprezentację przyszłości, to pozostaje nim Vinícius Júnior. Obok niego liderami kolejnego cyklu mają zostać Bruno Guimarães, Gabriel Magalhães, Murillo czy João Gomes.

    Jeszcze większe nadzieje wiązane są jednak z najmłodszą generacją. Estêvão, Endrick, Rayan, Andrey Santos, João Pedro, Breno Bidon, Luighi czy Ryan Francisco to nazwiska regularnie pojawiające się w analizach brazylijskich mediów dotyczących mundialu 2030. W kraju panuje przekonanie, że właśnie to pokolenie może zakończyć najdłuższy okres bez mistrzostwa świata w historii reprezentacji.

    Cztery lata na odbudowę

    Po końcowym gwizdku w New Jersey Brazylia nie straciła tylko szansy na szóste mistrzostwo świata. Straciła złudzenie, że sama zmiana selekcjonera wystarczy, by odzyskać dawną dominację. Dlatego CBF zdecydowała się nie zmieniać kursu. Carlo Ancelotti pozostaje architektem projektu, który ma zakończyć się podczas mundialu w 2030 roku, organizowanego przez Hiszpanię, Portugalię i Maroko.

    Brazylia stanie wtedy przed szansą przerwania 28-letniej posuchy bez mistrzowskiego tytułu. Nigdy wcześniej w historii Canarinhos nie czekali tak długo na powrót na piłkarski tron. W oczach brazylijskich mediów najbliższe cztery lata nie będą więc okresem odbudowy po porażce, lecz początkiem nowej ery reprezentacji. To od tego, jak rozwiną się młodzi piłkarze i jak Ancelotti przeprowadzi zmianę pokoleniową, zależy, czy w 2030 roku Brazylia znów będzie mogła nazywać się najlepszą reprezentacją świata.

    Reklama