Na początku XXI wieku o reprezentacji Maroka można było powiedzieć niewiele. Do największych sukcesów Lwów Atlasu należały awans do 1/8 finału Mistrzostw Świata w 1986 roku oraz triumf w Pucharze Narodów Afryki w 1976 roku. Lwy Atlasu zawodziły w Pucharze Narodów Afryki, a przez dwadzieścia lat od występu we Francji w 1998 roku nie potrafiły awansować na mundial. Największe talenty wybierały reprezentacje Francji, Hiszpanii czy Holandii. Dziś Maroko jest pierwszym afrykańskim półfinalistą mundialu, współgospodarzem turnieju w 2030 roku i krajem, którego model rozwoju futbolu analizują federacje z całego świata.

    Wszystko zaczęło się od królewskiej decyzji

    Za początek marokańskiej rewolucji uznaje się Narodową Konferencję Sportu zorganizowaną w Skhirat
    w 2008 roku. To właśnie wtedy król Mohammed VI przedstawił wizję, która miała całkowicie odmienić sposób funkcjonowania sportu w kraju.

    Reklama

    „Nie będziemy szczędzić żadnych wysiłków, aby wspierać wszystkie wartościowe inicjatywy, które uczynią marokański sport wzorcowym modelem oraz czynnikiem wzmacniającym spójność społeczną, naszą pozycję i wpływy na szczeblu regionalnym i międzynarodowym.”

    Nie były to jedynie deklaracje króla. Futbol miał stać się narzędziem rozwoju państwa. Nie tylko sportowego, ale również społecznego, gospodarczego i wizerunkowego.

    Praktyczna realizacja tej wizji nabrała tempa kilka lat później, gdy w 2014 roku prezesem Królewskiej Marokańskiej Federacji Piłkarskiej został Fouzi Lekjaa. To właśnie pod jego kierownictwem projekt zyskał spójność organizacyjną i instytucjonalną. Pod jego kierownictwem rozpoczęto reformę federacji, uporządkowano system finansowania klubów, rozpoczęto profesjonalizację struktur zarządzania oraz zainwestowano w infrastrukturę. W całym kraju budowano stadiony, centra treningowe i tysiące ogólnodostępnych boisk. Osoby odpowiedzialne za rewolucyjny plan nie szukały drogi na skróty. Od początku przyświecało im przekonanie, że sukces osiągną systematycznym podejściem i konsekwencją.

    Najpierw obywatel, potem piłkarz

    Najbardziej rozpoznawalnym symbolem reform stała się Akademia Mohammeda VI w Maâmorze pod Rabatem.

    Jej budowa rozpoczęła się w 2007 roku (kilka miesięcy przed konferencją w Skhirat), a pierwszym dyrektorem technicznym został Nasser Larguet. Jego zadaniem było stworzenie narodowego modelu szkolenia. Powstały system selekcji, programy edukacyjne, metodologia treningowa oraz internat łączący naukę z rozwojem sportowym. Skauci objechali cały kraj, obserwując ponad 15 tysięcy chłopców. Do pierwszego rocznika zakwalifikowano jedynie 37 zawodników.

    Jak mantrę powtarzano, że celem akademii nie jest wyłącznie produkcja profesjonalnych piłkarzy.

    Kiedy mówimy o edukacji, powiedzieliśmy już wszystko – tłumaczył po latach Larguet.

    Dyscyplina, odpowiedzialność, nauka i rozwój osobisty miały być równie ważne jak trening. Akademia przygotowywała młodych ludzi do życia, niezależnie od tego, czy zostaną zawodowymi piłkarzami.

    Efekty pojawiły się szybciej niż przypuszczano. Już po dwóch latach jej wychowankowie trafiali do reprezentacji młodzieżowych. Dziś absolwentami Akademii Mohammeda VI są między innymi Nayef Aguerd, Azzedine Ounahi, Youssef En-Nesyri czy Oussama Targhalline.

    To jednak tylko część historii.

    Maroko postawiło na diasporę

    Gdy powstawała akademia, marokańskie władze doskonale wiedziały, że kraj nie może pozwolić sobie na ignorowanie drugiego ogromnego źródła talentu.

    Miliony Marokańczyków mieszkają we Francji, Belgii, Holandii i Hiszpanii. Ich dzieci od najmłodszych lat trafiają do najlepszych europejskich akademii i rozwijają się w warunkach, których Afryka przez lata nie była w stanie zapewnić.

    Przez długi czas Maroko nie potrafiło jednak przekonać ich do gry w barwach reprezentacji przodków.

    Zmiana przyszła z dwóch kierunków.

    Po pierwsze, zainwestowano w rozbudowę sieci skautingu. Federacja zaczęła systematycznie monitorować zawodników o marokańskich korzeniach, utrzymywać kontakt z ich rodzinami
    i przedstawiać długofalową wizję reprezentacji.

    Po drugie, marokańskiemu podejściu zaczęły sprzyjać przepisy FIFA dotyczące zmiany reprezentacji.

    Przez wiele lat piłkarz, który rozegrał oficjalny mecz w seniorskiej reprezentacji jednego kraju, praktycznie tracił możliwość występów dla innej federacji. We wrześniu 2020 roku FIFA złagodziła regulacje. Zawodnicy spełniający określone warunki, między innymi dotyczące liczby rozegranych spotkań oraz wieku w chwili debiutu, otrzymali możliwość jednorazowej zmiany reprezentacji. Nadal możliwa pozostała również zmiana federacji przez piłkarzy występujących wyłącznie w kadrach młodzieżowych.

    Maroko wykorzystało zmiany w przepisach FIFA lepiej niż jakakolwiek inna afrykańska federacja. Była przygotowana lepiej niż ktokolwiek inny. Miała już rozbudowaną siatkę skautów, bazę danych zawodników oraz strategię przekonywania piłkarzy wychowanych w Europie.

    Dzięki temu do reprezentacji trafili Achraf Hakimi, Hakim Ziyech, Noussair Mazraoui, Brahim Díaz i wielu innych zawodników wychowanych w najlepszych akademiach Europy.

    Najlepszym symbolem zmiany jest jednak Ayyoub Bouaddi. Osiemnastoletni pomocnik Lille uchodzi za jeden z największych talentów francuskiej piłki. Mimo realnych perspektyw gry dla reprezentacji Francji zdecydował się związać swoją przyszłość z Marokiem.

    Efekt zmian większym sukcesem niż półfinał mundialu

    Półfinał mistrzostw świata w Katarze był momentem historycznym. Po raz pierwszy reprezentacja Czarnego Lądu dotarła do strefy medalowej mundialu. Dla osób związanych z piłką nożną w Maroku jest to jeden z wielu dowodów na efektywność procesu zainaugurowanego lata temu.

    Jeszcze większym sukcesem jest to, że rozwój objął cały futbol.

    Reprezentacja kobiet po raz pierwszy awansowała do fazy pucharowej mistrzostw świata, a następnie została finalistą Pucharu Narodów Afryki. Równolegle profesjonalizowano krajowe rozgrywki, inwestowano w szkolenie zawodniczek i aktywnie poszukiwano piłkarek marokańskiego pochodzenia występujących w Europie. Efektem było również zwycięstwo AS FAR w Afrykańskiej Lidze Mistrzyń.

    Jeszcze bardziej imponująco wygląda sytuacja w piłce młodzieżowej.

    Reprezentacje U-17 i U-20 regularnie należą do najlepszych drużyn kontynentu, a kolejne roczniki zawodników płynnie przechodzą do pierwszej reprezentacji.

    Rozwój objął nawet futsal. Maroko zdominowało Afrykę, awansowało do światowej czołówki i regularnie rywalizuje z najlepszymi drużynami globu.

    Akademia i diaspora. Dwa płuca wydolnego organizmu

    Największą siłą Maroka nie okazała się ani Akademia Mohammeda VI, ani diaspora.

    Przewagę dało połączenie obu modeli.

    Z jednej strony państwo stworzyło jeden z najbardziej zaawansowanych systemów szkolenia w Afryce.
    Z drugiej nauczyło się skutecznie wykorzystywać potencjał milionów Marokańczyków mieszkających w Europie.

    Kadra na mistrzostwa świata 2026 doskonale pokazuje ten proces.

    Wciąż aż 19 z 26 reprezentantów urodziło się poza granicami Maroka. Jednocześnie coraz większą rolę odgrywają piłkarze wychowani już w krajowym systemie szkolenia. Nayef Aguerd, Azzedine Ounahi, Youssef En-Nesyri czy kolejne roczniki Akademii Mohammeda VI pokazują, że Maroko konsekwentnie pracuje nad uniezależnieniem się od eksportu talentów z Europy.

    Model ewoluuje, a proces trwa. Dekadę temu nikt nie wyobrażał sobie reprezentacji bez piłkarzy wychowanych w diasporze. Dziś staje się jednym z elementów znacznie większego projektu.

    Kolejny krok – mistrzostwa świata 2030

    W Maroku nikt nie traktuje przyznania prawa do organizacji mistrzostw świata w 2030 roku jako zwieńczenia całego projektu.

    Futbol ma napędzać rozwój infrastruktury, edukacji, transportu, turystyki i międzynarodowego wizerunku kraju. Akademia Mohammeda VI, rozwój piłki kobiecej, sukcesy młodzieżówek, inwestycje w futsal czy umiejętne wykorzystanie diaspory nie są więc odrębnymi historiami. Stanowią element jednej strategii realizowanej od 2008 roku.

    Dlatego sukces Lwów Atlasu nie sprawia dziś wrażenia jednorazowego zrywu. Wszystko wskazuje na to, że Maroko dopiero zaczyna korzystać z efektów projektu, który zaplanowano niemal dwie dekady temu. Jeśli obecne tempo i konsekwencja rozwoju zostaną utrzymane, półfinał mundialu z Kataru może okazać się nie szczytem możliwości, lecz początkiem nowej epoki marokańskiego futbolu.

    Reklama