Carrick mówi o trudnych rozmowach w Manchesterze United
Michael Carrick znalazł się pod dużą presją po słabym początku sezonu Manchesteru United. Zespół nie wygrał ośmiu ostatnich meczów, a ligowy weekend rozpoczyna na 16. miejscu w tabeli, z zaledwie punktem przewagi nad strefą spadkową.
Jak podał The Guardian, szkoleniowiec przyznał, że w ostatnich dniach rozmawiał zarówno z piłkarzami, jak i z klubowymi władzami. Wśród osób, z którymi miał kontaktować się Carrick, znaleźli się dyrektor sportowy Jason Wilcox i dyrektor generalny Omar Berrada.
– To dość jasne: nie zawsze są to przyjemne i miłe rozmowy, niezależnie od tego, czy chodzi o mnie i zawodników, czy o mnie, Jasona, Omara albo właścicieli – powiedział Michael Carrick.
– To prawda, czasem trudna prawda, i właśnie tego potrzebujemy, by iść naprzód. Zrobimy wszystko, czego potrzeba, żeby ruszyć dalej – dodał.
Po porażce 0:3 z Bournemouth pozycja Carricka była zagrożona, ale na razie utrzymał stanowisko. Szansę na przełamanie Manchester United dostanie w sobotnim meczu z Chelsea.
Trener odniósł się też do reakcji kibiców po ostatnim spotkaniu. Fani oklaskiwali go po meczu, ale po zejściu drużyny do tunelu wygwizdali piłkarzy za słaby występ i, w ich ocenie, brak zaangażowania. Carrick podkreślił, że zawodnicy mocno przeżywają obecną sytuację i chcą ją odwrócić.
W tym tygodniu Gary Neville publicznie podważał profesjonalizm części graczy. Carrick nie rozwinął jednak tego wątku i skwitował sprawę krótko.
– Gaz mówi wiele rzeczy – stwierdził.