Liverpool i RB Lipsk wokół jednego z odkryć mundialu
Yan Diomande przyjechał na mundial jako objawienie sezonu Bundesligi, a po pierwszych meczach turnieju tylko potwierdził, że należy do najciekawszych młodych piłkarzy w Europie. Skrzydłowy Wybrzeża Kości Słoniowej szczególnie mocno pokazał się w spotkaniu z Ekwadorem, w którym regularnie napędzał ataki swojej drużyny i sprawiał duże problemy defensorom rywala.
Po pierwszej serii gier mistrzostw świata Diomande znalazł się w gronie zawodników, którzy stworzyli najwięcej okazji kolegom. Według danych Opta wykreował pięć szans, tyle samo co Pedri, Joshua Kimmich, Maxi Araujo i Ferdi Kadioglu. Miał też najwięcej kontaktów z piłką spośród piłkarzy Wybrzeża Kości Słoniowej. Na 25 prób dryblingu całego zespołu siedem należało właśnie do niego.
W minionym sezonie żaden piłkarz, który tak często wchodził w drybling, nie był pod tym względem skuteczniejszy. Diomande wygrał też najwięcej pojedynków w Bundeslidze. Atutami 19-latka są szybkość na małej przestrzeni, gra obiema nogami, umiejętność mijania rywali i tworzenia przewagi także bez wsparcia rozbudowanego systemu gry.
Yan Diomande od odrzuceń do wielkiego transferu Liverpoolu
Jak poinformowało Weszło, Liverpool licytuje transfer Diomande i wykłada na stół 100 milionów euro. Wcześniej „The Athletic” podawał, że w RB Lipsk szybko uznano, iż trzeba aktywować klauzulę wykupu w wysokości 20 milionów euro już po 10 meczach, bo zainteresowanie zawodnikiem będzie rosło błyskawicznie. W klubie zakładano, że na wielki transfer zapracuje w dwa sezony, ale ten plan wyprzedził.
Droga Diomande do tego momentu była nietypowa. Urodził się w Abidżanie, dorastał w biedzie, trenował nawet w butach zrobionych z butelek i przez długi czas był odrzucany przez kolejne kluby. Sam wymieniał Bournemouth, Chelsea, Rangers, Olympiakos i Crystal Palace. Ostatecznie przebił się przez DME Academy, potem Leganes, a następnie trafił do RB Lipsk. Dziś uchodzi za największy talent w strukturach Red Bulla od czasów Erlinga Haalanda.