Barcelona szukała nowego napastnika, ale początek sezonu pokazuje, że odpowiedź może już być w kadrze. Hansi Flick postawił na nowe rozwiązanie i szybko zobaczył efekty.

    Barcelona już na starcie sezonu widzi pierwsze efekty

    FC Barcelona przez całe lato rozglądała się za nowym strzelcem. Klub szukał zawodnika, który zrekompensuje gole po odejściu Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa. Jednym z głównych kandydatów był Julian Alvarez.

    Reklama

    Gdy okno transferowe zbliża się do końca, rozwiązanie największego problemu Hansiego Flicka może jednak znajdować się już w szatni. Raphinha rozpoczął sezon jako centralna postać ataku i ten wariant od razu przyniósł liczby.

    Brazylijczyk strzelił dwa gole w wygranym 5:0 meczu z Elche, a potem trafił także przeciwko Athletic Club. Po dwóch spotkaniach ma więc trzy bramki w La Liga.

    To nie jest ustawienie oparte na typowym napastniku. Raphinha nie pełni roli klasycznej „dziewiątki” i Barcelona nie oczekuje, że będzie kopiował styl Lewandowskiego. Flick wykorzystuje przede wszystkim jego ruchliwość, pressing i atakowanie wolnych przestrzeni za linią obrony.

    Raphinha nie gra jak klasyczna dziewiątka

    Na takim rozwiązaniu mają korzystać inni ofensywni gracze, w tym Lamine Yamal, Anthony Gordon, Karim Adeyemi oraz pomocnicy wchodzący w pole karne. Jak podał Barca Universal, Flick miał przygotowywać Raphinhę do tej roli już od pewnego czasu. Jednocześnie temat Juliana Alvareza nie jest całkowicie zamknięty, choć Atletico Madryt publicznie wykluczyło negocjacje z Barceloną, a sytuację zawodnika obserwuje też Arsenal.

    Według przedstawionej oceny taki wariant może dać Barcelonie czas i ograniczyć presję na wydanie ogromnych pieniędzy na nowego napastnika. Klub nadal musi jednak potwierdzić skuteczność tego rozwiązania w dłuższym okresie, bo trzy gole na początku sezonu nie rozstrzygają jeszcze, czy eksperyment sprawdzi się także w trudniejszych meczach.

    Reklama