Barcelona musi najpierw sprzedać, jeśli chce kogoś sprowadzić zimą
Jak informuje Culemanía, Barcelona po letnim oknie i kolejnych przedłużeniach kontraktów znalazła się w sytuacji, w której każdy styczniowy transfer będzie wymagał wcześniejszej sprzedaży. Klub wydał latem 174 miliony euro na siedmiu nowych piłkarzy, nie licząc Joao Cancelo, który podpisał kontrakt bez kwoty odstępnego.
Na transfery złożyły się między innymi Anthony Gordon za 70 milionów euro plus 10 milionów w zmiennych, Karim Adeyemi za 22 miliony plus siedem milionów w bonusach, Jesse Bisiwu za 8,5 miliona oraz Rodri za 60 milionów i kolejne 10 milionów uzależnione od jego postawy. Żeby dopiąć ruch z Rodrim, Barcelona potrzebowała rozstać się z jednym ze środkowych pomocników. Marc Casadó nie zgodził się na transfer definitywny, dlatego sprzedany został Tommy Marqués, który trafił do Sportingu de Braga za 11 milionów euro.
Pomogły też inne odejścia. Ferran Torres został sprzedany do PSG za 48,5 miliona euro, a Ansu Fati przeniósł się do Monaco za 11 milionów. Mimo tego w klubie nie znalazło się już miejsce na sprowadzenie Juliána Álvareza. Jego przyjście oznaczałoby obciążenie na poziomie 40 milionów euro liczone łącznie jako pensja i amortyzacja.
Limit płacowy wyliczony przez La Ligę wzrósł z 432 do 582 milionów euro. Jednocześnie masa wynagrodzeń znów poszła w górę. Zwolnione 105 milionów nie wystarczyły, bo nowe transfery podniosły koszt sportowy o 115 milionów, do 581 milionów. Został praktycznie tylko milion marginesu, który mają pochłonąć nowe umowy.
Nowy kontrakt do czerwca 2030 roku podpisał już Hamza Abdelkarim. Deco potwierdził też porozumienia z Xavim Espartem, Raphinhą i Markiem Bernalem. Klub ogłosił już przedłużenie umowy bocznego obrońcy do 2030 roku, a do zakomunikowania pozostają jeszcze nowe kontrakty brazylijskiego napastnika i pomocnika z Berga, odpowiednio do 2030 i 2031 roku. Obie umowy mają obejmować podwyżki. Trwają też prace nad zabezpieczeniem przyszłości Gerarda Martína i Briana Fariñasa.
W tej sytuacji zimowe ruchy mają zależeć od wcześniejszego transferu wychodzącego. Największe szanse na odejście spośród zawodników z pierwszej drużyny mają Alejandro Balde i Jules Koundé. Obaj chcą walczyć o odzyskanie miejsca w składzie, ale są obserwowani przez kluby z Premier League.
Jeśli Barcelona ruszy po wzmocnienie, priorytetem ma być lewonożny środkowy obrońca. Problemy mięśniowe Andreasa Christensena, który zmaga się z urazem lewego mięśnia czworogłowego, oraz wypożyczenie Ronalda Araujo sprawiły, że ta pozycja wymaga uzupełnienia najbardziej. W ataku klub nie widzi takiej potrzeby. Raphinha ma 14 goli w ośmiu meczach, a do kadry dołączył też Gabriel Jesus.