Barcelona i Atletico Madryt w sprawie napastnika
Barcelona wyznaczyła 31 lipca jako termin graniczny w sprawie sprowadzenia Juliana Alvareza. Jak podała MARCA, jeśli do tego czasu transfer nie będzie realny, kataloński klub wycofa się z tematu i skupi na innych opcjach.
Sytuacja pozostaje skomplikowana, bo Atletico Madryt nie zmienia stanowiska. Dyrektor generalny klubu Miguel Angel Gil Marin wielokrotnie podkreślał, że argentyński napastnik nie jest na sprzedaż, niezależnie od wysokości oferty. Nawet propozycje na poziomie 100, 150 czy 200 milionów euro nie miałyby zmienić decyzji madryckiego klubu.
W Barcelonie rośnie przekonanie, że powodzenie operacji może zależeć głównie od samego zawodnika. Alvarez mówił wcześniej publicznie, że transfer byłby najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich, ale jego ostatnie wypowiedzi miały być bardziej wyważone. W klubie mają uważać, że bez mocniejszej presji ze strony piłkarza Atletico nie przystąpi do negocjacji.
Czytaj także
Barcelona ma plan B po Julianie Alvarezie
Barcelona nie chce przeciągać tej sprawy przez całe okno transferowe. Joan Laporta zaznaczył już, że oferta klubu nie jest nieograniczona, dlatego koniec lipca stał się momentem granicznym dla całej operacji.
Jeśli transfer upadnie, dyrektor sportowy Deco i trener Hansi Flick mają ruszyć po innego napastnika wysokiej klasy. Wśród rozważanych opcji znajdują się między innymi Eli Junior Kroupi i Benjamin Sesko. Gdyby nie udało się sprowadzić odpowiedniego gracza, Barcelona może sięgnąć po rozwiązania wewnętrzne. Jednym z wariantów jest ustawienie Daniego Olmo jako fałszywej dziewiątki, a na tej pozycji mogą też zagrać Ferran Torres oraz Lamine Yamal.