Nowy piłkarz Chelsea już na starcie wywołał dyskusję poza boiskiem. Po transferze z Aston Villi padła deklaracja, która w kontekście zainteresowania Arsenalu brzmi wyjątkowo mocno.

    Chelsea wygrała z Arsenalem walkę o ofensywnego piłkarza

    Chelsea pozyskała Morgana Rogersa z Aston Villi za 117 milionów funtów. To rekordowy transfer w brytyjskiej piłce. Zawodnik podpisał sześcioletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

    Reklama

    Arsenal wcześniej uczynił Rogersa swoim priorytetowym celem do wzmocnienia ataku. Klub z Emirates wykonał sporo pracy, by sprowadzić piłkarza, ale ostatecznie nie wyrównał kwoty, na którą zgodziła się Chelsea. Londyńczycy z Stamford Bridge zadziałali szybciej i spełnili oczekiwania Aston Villi.

    W pierwszym wywiadzie po transferze Rogers powiedział, że jest szczęśliwy, mogąc dołączyć do „największego klubu w Londynie”. Jak poinformował oficjalny serwis Chelsea, właśnie takie słowa padły z ust nowego zawodnika The Blues.

    Manchester? Nie, Londyn. Chelsea i Arsenal mają nowy wątek rywalizacji

    Rogers nie wymienił Arsenalu bezpośrednio, dlatego nie da się jednoznacznie stwierdzić, że była to celowa szpilka. Kontekst całej sytuacji sprawia jednak, że taki odbiór jest naturalny. Piłkarz wybrał Chelsea mimo mocnego zainteresowania ze strony lokalnego rywala.

    Dla kibiców Chelsea to mocny sygnał po wygranej walce o jednego z najbardziej pożądanych ofensywnych zawodników tego okna. Dla Arsenalu to z kolei komentarz, który może zostać zapamiętany, ale teraz najważniejsze będzie już to, co Rogers pokaże na boisku.

    Reklama