Sytuacja Juliána Álvareza w Atlético Madryt robi się coraz bardziej napięta. Władze Los Colchoneros mają pilnie zająć się przyszłością Argentyńczyka po wydarzeniach z ostatniego meczu.

    Atlético zwołuje rozmowy w sprawie Álvareza

    Przyszłość Juliána Álvareza ponownie znalazła się w centrum uwagi. Miguel Ángel Gil Marín miał odwołać swoje poniedziałkowe obowiązki, aby osobiście zająć się sytuacją napastnika.

    Reklama

    Jak przekazał Gerard Romero, dyrektor generalny Atlético od rana spotyka się z doradcami oraz przedstawicielami klubu. W Madrycie mają zdecydować, co dalej z 26-latkiem.

    Napięcie wzrosło po niedzielnym meczu z Villarrealem. Álvarez rozpoczął spotkanie na ławce, a podczas prezentacji oraz rozgrzewki został wygwizdany przez część kibiców. Argentyńczyk wszedł na boisko w 66. minucie. Po końcowym gwizdku nie podszedł do trybun razem z resztą drużyny. Diego Simeone wyjaśnił później, że takie zalecenie otrzymał od klubu.

    Jeszcze kilka dni temu stanowisko Atlético było jednoznaczne. Gil Marín zapewniał, że klub potrzebuje Álvareza i nie zamierza go sprzedawać. Kontrakt napastnika obowiązuje do 2030 roku.

    Czytaj także

    FC Barcelona nadal czeka na swoją szansę

    Najważniejszą kwestią pozostaje teraz możliwość zmiany nastawienia Los Colchoneros. Do tej pory Atlético nie chciało podejmować negocjacji z FC Barceloną, czyli bezpośrednim rywalem w La Lidze.

    Álvarez od dłuższego czasu preferuje właśnie przeprowadzkę do Dumy Katalonii. Romero twierdzi, że napastnik podtrzymał swoje stanowisko także w ostatnich dniach i nie dał zielonego światła Arsenalowi, który również obserwuje jego sytuację.

    Barcelona pozostaje więc w oczekiwaniu na ruch ze strony Atlético. Sama nie może jednak rozpocząć konkretnych rozmów, dopóki klub ze stolicy Hiszpanii nie otworzy się na sprzedaż.

    Poniedziałkowe spotkania mogą mieć w tej sprawie duże znaczenie. Jeszcze przed weekendem władze Los Colchoneros twardo wykluczały odejście swojej gwiazdy. Reakcja kibiców podczas meczu z Villarrealem dodatkowo skomplikowała jednak relacje Álvareza z otoczeniem klubu.

    Reklama