Lech Poznań szukał wzmocnienia środka pola, ale rozmowy z jednym z klubów Ekstraklasy miały pójść w złym kierunku. Dziś ten transfer wygląda na mało realny.

    Korona źle odebrała rozmowy z Lechem

    Tamar Svetlin raczej nie trafi tego lata do Lecha Poznań. Mistrz Polski interesował się pomocnikiem Korony Kielce, ale obecnie ten temat jest daleki od finalizacji.

    Reklama

    Mateusz Żelazny na kanale Meczyki.pl stwierdził, że problemem nie była tylko różnica w oczekiwaniach finansowych. W Kielcach mieli bardzo źle odebrać sposób, w jaki Lech prowadził pierwsze rozmowy.

    – Z tego, co udało mi się usłyszeć, w klubie w Kielcach poczuli się zlekceważeni. Oni to odebrali trochę jak takie traktowanie z góry, jak policzek to zachowanie niektórych działaczy z Poznania – powiedział Mateusz Żelazny, cytowany przez Transfery.info.

    Pierwsza oferta Lecha miała wynosić około 1,3 miliona euro. Korona oczekiwała znacznie więcej, bo kwoty w okolicach trzech milionów euro. Przy takiej różnicy potrzebne były spokojne negocjacje, ale klimat rozmów szybko się pogorszył.

    Svetlin był otwarty na transfer

    Sam zawodnik miał być zainteresowany przenosinami do Poznania. Svetlin chętnie widziałby się w Lechu, ale w tej sprawie decydująca pozostaje pozycja Korony.

    A ta jest mocna. Pomocnik ma kontrakt ważny do 30 czerwca 2029 roku, więc kielecki klub nie musi spieszyć się ze sprzedażą. Po udanym sezonie może spokojnie czekać na lepsze warunki lub całkowicie zamknąć temat.

    – Ten pierwszy kontakt, który chyba wyglądał w ten sposób, że Lech rzucił kwotę, Korona ją odrzuciła, mieli ponegocjować, spotkać się po środku, był na tyle nieprzyjemny, że z punktu widzenia kieleckiej strony wydaje mi się, że na ten moment temat jest zamknięty – dodał Żelazny.

    Svetlin w poprzednich rozgrywkach rozegrał 36 meczów, strzelił dwa gole i zanotował jedną asystę. Lech widział w nim jedną z opcji do środka pola po transferach przeprowadzonych na inne pozycje.

    Reklama