Legia Warszawa musi najpierw odchudzić kadrę
Legia Warszawa zaczęła okno transferowe od konkretnych ruchów. Do zespołu trafili już Zoran Arsenić, Ivan Brkić oraz Łukasz Zjawiński. To zawodnicy dobrze znani z polskich boisk, ale przy Łazienkowskiej nie zamierzają na tym poprzestać.
Kolejne transfery są w planach, jednak klub nie może działać bez ograniczeń. Według Łukasza Olkowicza następne wzmocnienia będą zależały od tego, czy Legii uda się zwolnić miejsce w kadrze i zejść z części kontraktów.
Na liście transferowej znaleźli się Mileta Rajović oraz Kacper Urbański. Obaj nie spełnili oczekiwań, a ich przyszłość może mieć wpływ na dalsze decyzje stołecznego klubu.
„Legia musi posprzątać bałagan, który sama sobie narobiła” – powiedział Olkowicz na kanale Meczyki.pl.
„Kolejne wzmocnienia są chyba uzależnione od tego, na ile uda się wyczyścić kadrę” – ocenił.
Rajović i Urbański mogą odblokować kolejne ruchy
Sytuacja Rajovicia i Urbańskiego jest istotna, bo Legia potrzebuje przestrzeni do następnych operacji. Olkowicz zwrócił uwagę, że kwoty pojawiające się w mediach mogą być zawyżone, szczególnie w przypadku duńskiego napastnika.
„Te kwoty, które padły w mediach, są raczej życzeniowe, zwłaszcza w przypadku Milety Rajovicia” – twierdzi Olkowicz.
W przypadku Urbańskiego również nie wszystko poszło zgodnie z planem. Piłkarz miał dostać szansę u Marka Papszuna, ale według słów przytoczonych przez Olkowicza trener sam przyznaje, że nie udało się w pełni do niego dotrzeć.
Na razie Legia wykonała szybkie i logiczne ruchy, ale dalsza część okna będzie zależała od odejść z klubu. Jeśli Warszawiacy znajdą chętnych na zawodników wystawionych na sprzedaż, dopiero wtedy mogą mocniej ruszyć po kolejne nazwiska.