FC Barcelona wróciła do rozmowy o największych celach w Europie, ale nadal nie ma kadry gotowej na triumf w Lidze Mistrzów. Dwumecz PSG z Bayernem pokazał, jak duże znaczenie mają elastyczność, głębia składu i pieniądze.

    PSG i Bayern pokazały poziom europejskiego szczytu

    Półfinał Ligi Mistrzów między PSG a Bayernem Monachium był dla FC Barcelony wyraźnym punktem odniesienia. W Paryżu padło aż dziewięć bramek, a rewanż w Monachium miał już zupełnie inny charakter. PSG wygrało dwumecz 6:5 i awansowało do finału w Budapeszcie.

    Reklama

    Kluczowe było to, jak zespół Luisa Enrique potrafił zmienić sposób gry w trakcie rywalizacji. W pierwszym spotkaniu Paryżanie poszli na wymianę ciosów, a w drugim postawili na większą kontrolę, cierpliwość i ograniczanie atutów rywala. Bayern miał piłkę, terytorium i napór, ale długo nie potrafił znaleźć drogi do bramki. To właśnie taka elastyczność ma dziś odróżniać najlepsze drużyny Europy.

    Barcelona jest blisko, ale wciąż jej czegoś brakuje

    Zestawienie z PSG i Bayernem wypada dla Barcelony jednocześnie budująco i wymagająco. Hansi Flick odbudował drużynę, przywrócił jej intensywność i odwagę w pressingu, ale kataloński zespół nadal potrzebuje większej dojrzałości taktycznej. Chodzi zwłaszcza o mecze na styku, w których trzeba umieć cierpieć bez piłki i reagować na różne scenariusze.

    Serwis Barca Universal podkreśla też różnicę w możliwościach kadrowych i finansowych. PSG oraz Bayern mogły wzmacniać skład dużymi wydatkami i korzystać z mocnej ławki, podczas gdy Barcelona funkcjonowała pod presją limitów płacowych, rejestracji i ostrożnych inwestycji. Mimo tego Flick w krótkim czasie zbliżył zespół do poziomu, przy którym znów można mówić o Barcelonie jako uczestniku walki z europejskimi gigantami.

    Reklama