Raków bliżej południowoamerykańskiego kierunku
Temat sprowadzania piłkarzy z Ameryki Południowej regularnie wraca w kontekście polskich klubów, ale według skauta Mirosława Furmanka niewiele zespołów realnie chce iść w tym kierunku. Jego zdaniem Lech Poznań i Legia Warszawa na dziś nie planują szerokiego otwarcia na tamten rynek.
Największe szanse daje Rakowowi Częstochowa. Klub miał już wykonać pierwszy krok, sprowadzając Jesusa Diaza ze Stali Rzeszów. Pomocnik wcześniej występował w amatorskich ligach w Kolumbii, co — jak podkreśla Furmanek — budzi spore zdziwienie wśród tamtejszych obserwatorów futbolu.
W Kolumbii wielu ekspertów uważa, że skoro zawodnik z niższych poziomów trafił do Ekstraklasy, to prawdziwe gwiazdy tamtejszej ligi mogłyby znacząco podnieść jej poziom sportowy. Jako przykład wskazywany jest Yeison Guzman, uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy ligi kolumbijskiej.
Zmiana filozofii transferowej po erze Papszuna
Według Furmanka Raków pozostaje klubem najbardziej otwartym na nowe kierunki skautingu, szczególnie po odejściu trenera Marka Papszuna. Szkoleniowiec miał preferować zawodników o dużych parametrach fizycznych, co ograniczało zainteresowanie bardziej technicznymi piłkarzami z Ameryki Południowej.
W ostatnim oknie transferowym Częstochowianie byli blisko pozyskania lewego wahadłowego Alexandro Maidany, reprezentanta Paragwaju do lat 20. Piłkarz został nawet wybrany najlepszym młodym zawodnikiem w swoim kraju, a jego transfer miał kosztować około 1,5 miliona dolarów.
Do transakcji jednak nie doszło, ponieważ w klubie zmieniło się podejście do wydatków. Raków ma obecnie częściej sięgać po tańsze rozwiązania lub wypożyczenia z opcją wykupu. To efekt analizy finansowej po dużych inwestycjach transferowych z poprzednich lat.
Zdaniem rozmówcy iGol.pl przy dobrze rozwiniętym skautingu polskie kluby mogłyby skutecznie sprowadzać zawodników z wielu krajów Ameryki Południowej. Na razie jednak tylko Raków wydaje się realnie zainteresowany szerszym wejściem na ten rynek.

