Lechia Gdańsk wraca na właściwe tory
Początek sezonu nie był łatwy dla Biało-Zielonych. Osłabieni po spadku z Ekstraklasy, borykając się z problemami finansowymi nie mogli skomplementować składu. Doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy w podstawowym składzie wybiegł zawodnik z rocznika 2011. W dwóch pierwszych meczach u siebie Lechia przegrała 0:3, kolejno z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Wartą Poznań.
Ostatecznie Paolo Urfer (właściciel i prezes Lechii – przyp. red.) zdołał uporządkować finanse, spłacić zaległości i zdjąć zakaz transferowy. Trener Vladyslav Lupashko skorzystał z dogodnych warunków i ułożył mocną jak na pierwszoligowe warunki drużynę. Aktualnie Gdańszczanie są na fali trzech wygranych z rzędu, z których wyróżnia się zwycięstwo 7:1 nad Stalą Mielec. Hat-tricka w tym spotkaniu zaliczył Artur Shakh.
Lechia zajmuje czwarte miejsce w tabeli 1 Ligi ze stratą pięciu punktów do pierwszej Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Z kolei zaledwie jedno „oczko” brakuje jej do Polonii Warszawa i Bruk-Betu Termaliki Nieciecza.
Arka Gdynia w kryzysie
Żółto-Niebiescy znajdują się w strefie spadkowej po serii słabych spotkań. Co więcej, na ligowe zwycięstwo czekają od połowy sierpnia; w sześciu ostatnich meczach zdobywając zaledwie dwa punkty.
Kompletnym niewypałem okazało się zatrudnienie Marka Jarolima, którego pilnie musiał zastąpić Tomasz Grzegorczyk. Zmiana nastąpiła w trakcie przerwy reprezentacyjnej. W związku z tym debiut nowego trenera przypadł na domowe starcie z Polonią Warszawa, przegrane 1:2. Klub mający aspiracje powrotu do elity łapie zadyszkę na jej zapleczu.
Derby z Lechią mają olbrzymie znaczenie dla wszystkich fanów Arki. Ewentualna kompromitacja (na którą może się zanosić) bardzo by ich rozwścieczyła. Nie możemy też zapominać, że tabela jest mocno spłaszczona i potencjalna wygrana umieściłaby ich klub w środku stawki. Nikogo więc chyba nie trzeba przekonywać jak kolosalne znaczenie ma ten mecz.