Slot jest rozczarowany, ale nadal wierzy w zespół
Liverpool grał z PSG o awans do półfinału Ligi Mistrzów, ale ostatecznie pożegnał się z rozgrywkami na etapie ćwierćfinału. Po meczu Arne Slot przyznał, że w zespole panuje duże rozczarowanie, bo w drugiej połowie gospodarze wciąż mogli wierzyć w odwrócenie losów rywalizacji.
– Jesteśmy bardzo rozczarowani, to prawda, ponieważ myślę, że w drugiej połowie były momenty, w których można było sądzić: „gdybyśmy tylko strzelili gola, możemy doświadczyć wyjątkowego wieczoru” – powiedział szkoleniowiec.
Holender podkreślił jednak, że mimo odpadnięcia widzi wiele powodów do optymizmu. Zwrócił uwagę na postawę swojej drużyny przeciwko aktualnemu mistrzowi Europy i zaznaczył, że Liverpool potrafił narzucić PSG swoje warunki oraz stworzyć sporo sytuacji.
– Przyszłość tej drużyny, tego klubu, rysuje się w jasnych barwach. Pokazaliśmy, że możemy rywalizować z mistrzem Europy na naszym stadionie, być drużyną dominującą – ocenił Slot.
Trener Liverpoolu wrócił też do decyzji arbitra
Liverpool przystępował do rewanżu po porażce 0:2 na Parc des Princes. Na Anfield również przegrał 0:2, choć tym razem obraz meczu był korzystniejszy dla angielskiego zespołu. Jednego z kluczowych momentów gospodarze doczekali się przy bezbramkowym remisie w drugiej połowie, gdy arbiter odwołał wcześniej podyktowany rzut karny za faul Williama Pacho na Alexisie Mac Allisterze.
Slot odniósł się do tej sytuacji już po końcowym gwizdku.
– Decyzje sędziego? To chyba przez to, że prawdopodobnie w zeszłym tygodniu mieliśmy zbyt dużo szczęścia. Dzisiaj go zabrakło. Dzisiaj jednak moim zdaniem, jeśli podyktowany był rzut karny, to zazwyczaj VAR komunikuje, że widział kontakt i powinien poprzeć decyzję z boiska – stwierdził.
Po odpadnięciu z Champions League Liverpoolowi pozostaje walka w Premier League. Zespół teraz może skupić się już wyłącznie na lidze, a w najbliższy weekend czekają go derby z Evertonem.




