Harry Kane ma 32 gole w Bundeslidze i wciąż może zaatakować rekord Roberta Lewandowskiego. Do końca sezonu zostały mu cztery mecze.

    Harry Kane wciąż ściga rekord Lewandowskiego

    Bayern Monachium zapewnił już sobie mistrzostwo Niemiec, ale dla Harry’ego Kane’a sezon ligowy jeszcze się nie skończył. Anglik walczy nie tylko o kolejne gole dla zespołu, ale też o miejsce w historii Bundesligi.

    Reklama

    Po 30 kolejkach napastnik Bayernu ma na koncie 32 bramki. To kapitalny wynik, ale do rekordu Roberta Lewandowskiego wciąż trochę brakuje. Polak w sezonie 2020/2021 zatrzymał się na 41 trafieniach i do dziś nikt nie zdołał go przebić.

    Różnica jest więc prosta do policzenia. Kane potrzebuje jeszcze dziewięciu goli, by wyrównać osiągnięcie Lewandowskiego. Jeśli chciałby samodzielnie pobić rekord, musi zdobyć dziesięć bramek.

    Cztery mecze i bardzo mały margines błędu

    Problem polega na tym, że czasu zostało niewiele. Do końca sezonu Bundesligi Bayern rozegra jeszcze tylko cztery spotkania. To oznacza, że Kane musiałby notować serię na granicy perfekcji, by realnie zagrozić rekordowi.

    Sprawy nie ułatwia też sytuacja Bayernu poza ligą. Zespół nadal walczy na innych frontach, więc zarządzanie siłami kluczowych zawodników może mieć duże znaczenie. Kane w ostatnim czasie był oszczędzany, by nie ryzykować pogłębienia urazu i zachować go na najważniejsze mecze.

    To może odbić się na jego liczbach w Bundeslidze. Bayern ma już tytuł w kieszeni, więc nie musi grać najmocniejszym składem w każdym ligowym spotkaniu. Jeśli Vincent Kompany zdecyduje się rotować, Anglik może po prostu nie dostać pełnych minut potrzebnych do takiego pościgu.

    Matematycznie wszystko jest jeszcze możliwe. Natomiast w praktyce rekord Lewandowskiego nadal wygląda bardzo bezpiecznie. Kane musi zdobyć dziewięć goli do wyrównania i dziesięć, by przejść do historii samodzielnie.

    Reklama