Bukari nie daje Widzewowi tego, czego oczekiwano
Widzew Łódź wchodzi w decydujący moment sezonu i pilnie potrzebuje punktów, by ratować ligowy byt. Problem w tym, że w ostatnich kolejkach nie ma już miejsca na pomyłki, a kilku zawodników nadal nie daje drużynie tyle, ile miało dawać. Jednym z nich jest Osman Bukari.
Skrzydłowy kosztował klub ponad pięć milionów euro i tym samym stał się rekordowym transferem w historii Ekstraklasy. Na razie jednak ten ruch kompletnie się nie broni. Ghańczyk zagrał tylko kilka meczów i nie pokazał jeszcze jakości, jakiej od niego oczekiwano.
Na jego sytuację wpłynęło kilka czynników. Po transferze miał problemy związane z wizą pracowniczą i przez pewien czas przebywał poza Polską. Później doszła jeszcze zmiana realiów boiskowych i konieczność wejścia w zespół, który sam ma poważne problemy.
Podoliński: w Jagiellonii Bukari byłby jednym z najlepszych
Robert Podoliński zwrócił jednak uwagę, że problem nie musi dotyczyć samego piłkarza, ale także środowiska, w jakim przyszło mu funkcjonować. Jego zdaniem Bukari ma umiejętności widoczne od razu, tylko potrzebuje odpowiedniego otoczenia i sposobu gry.
– To, że Osman Bukari umie grać, to widać w każdym kontakcie z piłką. Nie oszukujmy się, widać, jak chłop przyjmuje piłkę, jak chce grać jeden na jeden. Dla każdego z nich musi być stworzone środowisko – stwierdził.
Podoliński poszedł nawet o krok dalej i wskazał klub, w którym Ghańczyk jego zdaniem wyglądałby znacznie lepiej.
– Twierdzę, że Bukari w Jagiellonii Białystok byłby jednym z najlepszych skrzydłowych w Ekstraklasie – dodał.
To mocna teza, ale pokazuje, że wokół Bukariego wciąż jest przekonanie, że ten piłkarz ma realną jakość. W Widzewie czasu na udowodnienie tego nie ma już jednak zbyt wiele.




