Problemy kadrowe Lecha
Po remisie 3:3 z GKS-em Katowice Niels Frederiksen odniósł się do sytuacji zdrowotnej w drużynie. W tym spotkaniu zabrakło Antonio Milicia i Gísliego Þórðarsona, co miało wpływ na funkcjonowanie zespołu.
Szkoleniowiec przyznał, że szczególnie gra w defensywie pozostawiała sporo do życzenia.
– W przerwie krzyczałem nieco głośniej niż zwykle. Były wskazówki taktyczne i mentalne. Po zmianie stron polepszyliśmy jakość z piłką, bez piłki już nie. Każdy strzelony gol powinien nas popchnąć, lecz nie broniliśmy dobrze – ocenił.
Lech trzykrotnie musiał odrabiać straty, a ostateczny remis nie pozwolił zwiększyć przewagi w tabeli Ekstraklasy.
Jeden wróci szybko, drugi poczeka
Frederiksen przekazał też konkretne informacje o kontuzjowanych zawodnikach. W przypadku Antonio Milicia prognozy są dość optymistyczne.
– Mięśniowa kontuzja Milicia nie jest poważna, być może w tygodniu będzie trenował na pełnych obrotach, ale nie jestem w stanie tego zagwarantować – przyznał.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja Gísliego Þórðarsona. Islandczyk zmaga się z poważniejszym urazem mięśniowym i jego powrót może się przeciągnąć.
– Gísli na pewno nie zagra w kwietniu, być może wystąpi w maju – dodał trener.
To kolejny problem zdrowotny 21-latka w tym sezonie. Seria urazów sprawia, że jego udział w końcówce rozgrywek stoi pod dużym znakiem zapytania.




