Końcówka okienka transferowego nabiera rumieńców. Widzew mimo wielu przeprowadzonych transferów wciąż poszukuje zawodników, by wzmocnić skład.
Pstryczek dla Legii
Wiosna dla Widzewa nie układa się tak, jakby sobie tego wszyscy życzyli. Coraz trudniejsze chwile przeżywa tu trener Igor Jovicević, który mając obóz w Turcji i dostając nowych zawodników za rekordowe kwoty nie odmienił gry łodzian.
Widzewiacy po rozegranych czterech meczach w nowym roku szorują po dnie tabeli będąc wyżej tylko od ekipy z Niecieczy. Wydawać by się mogło, że zwycięski mecz z Wisłą Płock nieco rozrusza zespół z Łodzi, ten jednak w kolejnym swoim meczu ledwie zremisował z Cracovią.
Gdy problemy ze strzelaniem goli się nawarstwiają w Widzewie pomysł pada na wzmocnienie linii obrony. I co w tym wszystkim najciekawsze, klub bierze obrońcę z warszawskiej Legii- Steva Kapudaiego. Tej samej Legii, który ledwie złapała oddech od strefy spadkowej po ostatniej ligowej wygranej.
Transfer ten poniekąd pokazuje tylko możliwości Widzewa, który jest w stanie wyciągnąć ważnych zawodników od największych rywali. Role pod tym względem powoli się, więc odwracają.
Po co kolejny środkowy obrońca?
W tym roku skuteczność łodzian zawodzi. Trzy gole strzelone w czterech spotkaniach chluby nie przynosi. Kibice coraz częściej zadają pytanie czy te transfery są przemyślane i czy ludzie odpowiadający za te ruchy wiedzą co robią?
Przecież już w drugim meczu z rzędu łodzianie kończą spotkanie z brakiem straty gola. Już i tak zimą sprowadzono aż trzech nowych obrońców w tym jednego środkowego w postaci Przemysława Wiśniewskiego.
Może jednak problem jest bardziej rozległy. Może trener wymyślił plan gry trzema obrońcami i taki Kapuadi pasuje mu do tego systemu gry. Posiadają tylu szybkich zawodników po bokach i mając już większy wybór w środku obrony, można sobie pozwolić na zmianę gry. Sam trener w jednym z wywiadów pomeczowych stwierdził, że musieli grać inaczej niż trenowali na obozie.
Uwypuklić szybkie skrzydła
Ostatni z transferów przeprowadzonych przez Widzew najprawdopodobniej spowoduje kilka zmian w składzie. Trener Igor Jovicević być może do pary Stelios Andreou- Przemysław Wiśniewski będzie chciał dorzucić Steve’a Kapuadiego. Celem może być chęć dania większych zadań ofensywnych dla wahadłowych.
Szybki Chritopher Cheng czy z drugiej strony Marcel Krajewski mogliby bardziej wesprzeć szukających swoich liczba Mariusza Fornalczyka czy Osmana Bukariego. Dwaj ostatni dzięki roszadzie w tyłach mogliby w pełni skupić się na siani popłochu w defensywie rywali.
Trójka to nie problem
W całej układance dotyczącej gry trzema obrońcami liderem zapewne może być Przemysław Wiśniewski. Reprezentant kraju potrafi tak grać, poznał ten system we Włoszech. Będąc jednym z szybszych obrońców mógłby nieco bardziej ruszać do przodu wiedząc, że asekurują go Cypryjczyk z byłym zawodnikiem Legii.
Ten ostatni wniósłby również kilka atutów. Doświadczenie zebrane na polskich boiskach , gra lewą nogą oraz wzrost sprawiają, że wachlarz trenera rozszerza się.
Oczywiście wszystko zweryfikuje boisko. Nowa postać w takim klubie jak Widzew też musi się odnaleźć, potrzebuje czasu. Niemniej ruch ten już teraz można nazwać jako jeden z najciekawszych wewnątrz ligi. A smaczku dodaje fakt, że dzieje się to wszystko na linii Widzew- Legia.

