Barcelona nie znalazła następcy Lewandowskiego
FC Barcelona ma za sobą inaugurację nowego sezonu La Liga. Co prawda, spotkanie z Elche odbyło się w ramach 2. kolejki, ale dla zespołu Hansiego Flicka był to dopiero pierwszy oficjalny mecz. Mistrz Hiszpanii bez większych problemów poradził sobie z niżej notowanym rywalem. Zwycięstwo przyszło łatwo (5:0).
To, co najbardziej interesowało kibiców Blaugrany, to obsada pozycji napastnika. Latem z drużyną pożegnał się Robert Lewandowski, którego kontrakt nie został przedłużony. Ponadto sprzedany został Ferran Torres. Hiszpan przeniósł się do Paris Saint-Germain, a Polak zakotwiczył w Chicago Fire.
Od rozstania z 38-latkiem minęły już trzy miesiące. Do tej pory nowego napastnika nie widać. Nie zapowiada się również na to, aby takowy przybył w najbliższym tygodniu. Julian Alvarez i Lautaro Martinez to dwa cele transferowe, o których starania zakończyły się fiaskiem. Z braku opcji na „dziewiątce” w starciu z Elche wystąpił Raphinha. Trzeba powiedzieć, że godnie zastąpił Polaka.
Czy Twoim zdaniem Barcelona powinna kupić napastnika?
Czy nowy napastnik jest w ogóle potrzebny FC Barcelonie?
Raphinha strzelił dwie bramki i zanotował asystę. Hiszpańskie media zaczęły się zastanawiać, czy nowy napastnik jest w ogóle potrzebny. Dziennik Sport jest rozdarty w tej sprawie. Z jednej strony są przekonani, że klub powinien sprowadzić następcę Roberta Lewandowskiego w trybie natychmiastowym. O ile gra bez nominalnej „dziewiątki” może wystarczyć na La Ligę, tak w Lidze Mistrzów jej brak będzie poważnym osłabieniem. Z drugiej strony są zdania, że jeśli nie pojawi się żadna konkretna opcja, nie powinno się marnować pieniędzy.
Co ciekawe, nie tylko Raphinha może grać jako napastnik. Kilku zawodników z ataku również ma doświadczenie z przeszłości w grze na szpicy. W Newcastle był tak ustawiany czasem Anthony Gordon, a Karim Adeyemi grał jako snajper w Borussii Dortmund czy RB Salzburg. Kilka występów w ataku zanotował również Dani Olmo, którego nominalną pozycją jest ofensywny pomocnik.