Michael Carrick stanowczo odrzucił opinię, że Manchester United stał się klubem niemożliwym do prowadzenia. Szkoleniowiec jest pod presją po serii siedmiu meczów bez zwycięstwa.

    Carrick odrzuca tezę o „niezarządzalnym” Manchesterze United

    Michael Carrick nie zgadza się z opinią, że Manchester United jest dziś klubem niemożliwym do prowadzenia. W rozmowie przytoczonej przez BBC Sport odpowiedział w ten sposób na tezę, że presja wokół Old Trafford, wzmacniana przez byłych piłkarzy obecnych w mediach i popularne kanały kibicowskie, czyni tę pracę wyjątkowo trudną.

    Reklama

    – Nie – odpowiedział Michael Carrick.

    Szkoleniowiec znalazł się pod dużą presją po serii siedmiu spotkań bez wygranej przed niedzielnym meczem ligowym z Bournemouth. Dodatkowo sytuację zaostrzyły krytyczne wypowiedzi Lisandro Martineza i Bruno Fernandesa dotyczące klubowej rekrutacji oraz taktyki trenera.

    Carrick przyznał jednocześnie, że środowa porażka 1:4 z Como w Lidze Mistrzów była nie do zaakceptowania. Nie zgadza się jednak z zarzutami, że jego zespół nie biega i nie pressuje wystarczająco mocno. Jak tłumaczył, pressing jest tylko jednym z elementów gry i nie zawsze musi decydować o wyniku.

    Według trenera drużyna musi wrócić do rzeczy, które wykonywała lepiej w poprzednim sezonie i w części obecnych rozgrywek. Carrick podkreślił też, że mimo słabszego okresu nie stracił zaufania do piłkarzy.

    – Zdecydowanie im ufam, w stu procentach – dodał.

    Kontakt z Fergusonem i Solskjaerem

    Carrick potwierdził również, że pozostaje w regularnym kontakcie z Aleksiem Fergusonem i Ole Gunnarem Solskjaerem. Jak zaznaczył, nie było w tym tygodniu nic wyjątkowego, bo z oboma utrzymuje bliskie relacje od dłuższego czasu.

    Trener Manchesteru United jest przekonany, że może odwrócić sytuację, ale zaznaczył, że jego zespół musi pokazać się z innej strony w niedzielnym spotkaniu z Bournemouth.

    Reklama