James Maddison nie dokończył spotkania Tottenhamu z Chelsea i opuścił boisko po przerwie. Roberto De Zerbi ocenił po meczu, że uraz nie wygląda na poważny, ale zawodnika czekają badania.

    Pierwsza ocena po zejściu Maddisona z boiska

    Tottenham wygrał z Chelsea 2:0 w ligowych derbach Londynu, ale po końcowym gwizdku sporo uwagi skupiło się na stanie zdrowia Jamesa Maddisona. Angielski pomocnik rozpoczął mecz w wyjściowym składzie, jednak w 51. minucie musiał opuścić boisko po urazie.

    Reklama

    Maddison ucierpiał w sytuacji bez kontaktu z rywalem. Chwilę później usiadł na murawie i nie był w stanie kontynuować gry. Według relacji przytoczonej przez BBC 606 pierwsza ocena ze strony szkoleniowca jest dość ostrożnie optymistyczna.

    – Nie, myślę, że to nie jest nic poważnego, ale musimy zrobić badanie, jutro przeprowadzić kontrolę medyczną. Po jutrze.. – powiedział Roberto De Zerbi.

    Czytaj także

    Trener odrzucił sugestię o ryzyku

    Po meczu menedżer Tottenhamu został też zapytany, czy wystawienie Maddisona mogło wiązać się z ryzykiem. Pomocnik zagrał wcześniej również w spotkaniu z Coventry City, ale De Zerbi nie zgodził się z taką sugestią.

    – Nie, nie. Nie, nie – odparł Roberto De Zerbi.

    – Nie, wczoraj czuł się dobrze, dziś rano też. Nie – dodał.

    Na ten moment Tottenham czeka więc na wyniki badań. Dopiero po nich będzie można dokładniej ocenić, czy i na jak długo Maddison może wypaść z gry.

    Reklama