Timber nie chce ryzykować zbyt szybkiego powrotu
Jurrien Timber ma za sobą bardzo ograniczony początek sezonu w Arsenalu. Obrońca rozegrał dotąd tylko 105 minut, bo uraz wykluczył go z okresu przygotowawczego, a londyński klub stopniowo przywraca go do pełnych obciążeń. Mimo tego Holender pojechał na zgrupowanie reprezentacji i po krótkim występie z Serbią wyszedł w podstawowym składzie na mecz z Grecją, w którym spędził na boisku 78 minut.
Jak podaje TEAMtalk, sam zawodnik podchodzi do swojej sytuacji bardzo ostrożnie i nie chce zbyt szybko zwiększać intensywności, by nie doprowadzić do kolejnych problemów zdrowotnych.
– Muszę bardzo mądrze podchodzić do kolejnych kroków. W przeciwnym razie doznam nawrotu problemów, a tego nie chcę – powiedział Jurrien Timber.
– Chcę grać w każdym meczu i brać udział w każdym treningu – dodał.
– Jednak fizjoterapeuci doradzają mi, co jest dla mnie najlepsze. Dlatego muszę ich uważnie słuchać – wyjaśnił.
Czytaj także
Tzolis wypada na dwa do trzech tygodni
W tym samym spotkaniu reprezentacyjnym urazu doznał także Christos Tzolis. Skrzydłowy Arsenalu opuścił boisko już w pierwszej połowie z powodu problemu z mięśniem dwugłowym uda. Po badaniach w ojczyźnie wrócił do Londynu, gdzie przechodził kolejne testy.
Nieoficjalnie mówi się, że przerwa Greka potrwa od dwóch do trzech tygodni. Jeśli potwierdzi się dłuższy wariant, zawodnik może opuścić ligowe spotkania z Leeds i Nottingham Forest oraz mecze Ligi Mistrzów z Lille i Bayernem Monachium.
Dla Arsenalu to i tak relatywnie dobra wiadomość, bo sytuacja mogła skończyć się poważniej. Selekcjoner Greków Ivan Jovanović miał po meczu ujawnić, że piłkarz nie chciał schodzić z boiska mimo odczuwanego urazu, więc dalsza gra mogła tylko zwiększyć ryzyko pogłębienia problemu.