Bartosz Bereszyński po odejściu z Palermo wrócił do Ekstraklasy i podpisał kontrakt z Motorem Lublin. Na kanale Foot Truck ujawnił, że chciał wrócić do Legii Warszawa, ale nikt z klubu do niego nawet nie zadzwonił. Reprezentant Polski nie ukrywa, że ma z tego powodu duży żal do byłego zespołu.

    Bartosz Bereszyński ma żal do Legii Warszawa

    Bartosz Bereszyński w styczniu 2017 roku wyjechał do Włoch, gdzie związał się z Sampdorią. Wcześniej był piłkarzem m.in. Lecha Poznań oraz Legii Warszawa. Przygoda na Półwyspie Apenińskim trwała aż dziewięć lat. W tym czasie udało mu się nawet zdobyć mistrzostwo kraju z SSC Napoli. Oprócz tego grał jeszcze w takich drużynach jak Empoli i Palermo. Z tym ostatnim klubem wygasł mu w czerwcu kontrakt.

    Reklama

    Jako wolny agent miał możliwość wyboru dowolnego klubu, który będzie nim zainteresowany. Polskie media łączyły go m.in. z Legią Warszawa, a także Wieczystą Kraków. Ostatecznie padło na Motor Lublin.

    Na kanale Foot Truck ujawnił jednak, że chciał wrócić do Legii Warszawa. Bereszyński tłumaczył, że był w stanie pójść na duże ustępstwa ze względu na sytuację stołecznego klubu. Nigdy jednak nie doczekał się telefonu z Legii. Oczekiwał, że ze względu na wspólną przeszłość ktoś zadzwoni z ludzkiej przyzwoitości i poinformuje, że nie szukają takiego piłkarza jak on. Z tego powodu ma duży żal do Legii.

    Zawsze w moim życiu chciałem wrócić do Legii. Legia wiedziała o mojej otwartości na temat powrotu i mojej otwartości i zrozumienia na temat sytuacji w klubie. Dałem swoją otwartość, a oni wiedzieli, że jestem w stanie pójść na ustępstwa dla Legii, bo chciałbym tam wrócić, natomiast z Legii nie było kontaktu – powiedział Bartosz Bereszyński.

    Czytaj także

    Ja wiem, że oni wiedzieli, nikt do mnie nie zadzwonił. Ja nie oczekuję, że ktoś będzie mnie chciał, bo mogą być różne inne pomysły, ale trochę liczyłem, że ktoś do mnie zadzwoni i powie: – Bereś, słuchaj. Przykro mi, ale nie potrzebujemy takiego pokroju piłkarza. Cokolwiek. Liczyłem trochę na jakiś kontakt z czystego szacunku. Tego kontaktu nie było, ja tak z tym zostałem i nic nie mogłem z tym zrobić. Ja byłem otwarty, gotowy i chętny – dodał.

    Reklama