Rafał Gikiewicz mógł trafić do Wisły Kraków, ale finalnie wylądował w Widzewie Łódź. W Kanale Sportowym ujawnił, że sytuacja miała miejsce zimą 2024 roku, gdy odszedł z MKE Ankaragucu.

    Gikiewicz mógł trafić do Wisły Kraków

    Wisła Kraków w sezonie 2023/2024 rywalizowała na poziomie Betclic 1. Ligi, ale jej ambicje sięgały znacznie wyżej. Zimą w trakcie przygotowań do drugiej części rozgrywek chcieli sprowadzić bramkarza z doświadczeniem w Bundeslidze. Mowa o Rafale Gikiewiczu, który sam ujawnił historię niedoszłego transferu. Nie trafił do stolicy Małopolski, ponieważ był po słowie z Widzewem Łódź.

    Reklama

    Gdy rozwiązywałem kontrakt w Turcji, dałem słowo, że bez żadnych podpisanych dokumentów przyjeżdżam do Łodzi i negocjujemy kontrakt. Siedziałem przy stole i w tym samym momencie dzwoni do mnie prezes Wisły Kraków, który po tym jest trochę obrażony na mnie, bo mówił: Przyjdź do Wisły, zrobimy awans, to jest największy klub w Polsce – zaczął Rafał Gikiewicz w Kanale Sportowym.

    Powiedziałem: Pełna zgoda, ale dałem słowo Widzewowi. Trzymałem się tego słowa – powiedziałem, że jeżeli się nie dogadamy, to wsiądę w samochód i przyjadę do Wisły Kraków. Nawet nie rozmawiałem, czy dadzą mi więcej, czy mniej, bo dałem słowo, a to było dla mnie ważniejsze, niż podpisana umowa. Czuję się z tym dobrze, bo tak mnie wychowali rodzice, że dane słowo jest ważniejsze niż pieniądze – dodał, cytowany przez serwis Transfery.info.

    Obecnie Gikiewicz pozostaje bez klubu. Od niedawna sprawdza się jako ekspert w Kanale Sportowym. Nie wiadomo, czy gdzieś jeszcze zobaczymy byłego bramkarza m.in. Unionu Berlin, Freiburga czy Augsburga.

    Czytaj także

    Reklama