Jarosław Królewski potwierdził doniesienia MagiaPilki.pl. Szymon Włodarczyk został zaoferowany Białej Gwieździe, ale klub nie podjął tematu.

    Królewski potwierdził informacje MagiaPilki.pl

    Jarosław Królewski potwierdził, że Szymon Włodarczyk został zaoferowany Wiśle Kraków. O takiej możliwości jako pierwsza informowała MagiaPilki.pl po odejściu Jordiego Sancheza do Pogoni Szczecin.

    Reklama

    Prezes Białej Gwiazdy odniósł się do tematu na antenie „Meczyków”. Przyznał, że nazwisko 23-letniego napastnika rzeczywiście pojawiło się wśród kandydatur, które w ostatnich godzinach okna trafiły na Reymonta.

    – To prawda, że Wiśle Kraków był oferowany Szymon Włodarczyk. Pojawiał się na listach – powiedział.

    Wisła nie zdecydowała się jednak pójść w tym kierunku dalej. Klub nie rozpoczął negocjacji w sprawie Włodarczyka i ostatecznie zakończył letnie okno bez sprowadzenia nowej „dziewiątki”.

    To wpisuje się w stanowisko Królewskiego przedstawione już wcześniej. Po odejściu Sancheza prezes zapowiadał, że klub nie zamierza wykonywać ruchu pod presją czasu tylko po to, by zdążyć przed zamknięciem rynku.

    – Nie będziemy podpisywać żadnego napastnika w trybie ASAP tylko po to, żeby zdążyć przed zamknięciem okienka. To nie jest nasz styl – przekazał Królewski.

    Czytaj także

    Włodarczyk pozostawał dostępny na rynku

    Kandydatura byłego napastnika Górnika Zabrze nie była przypadkowa. Włodarczyk znajduje się obecnie w trudnej sytuacji w Sturmie Graz i jego odejście z austriackiego klubu pozostawało realnym scenariuszem.

    Polak wyraźnie spadł w hierarchii napastników, a dodatkowo nie został zgłoszony do kadry Sturmu na Ligę Europy. Jego kontrakt obowiązuje do czerwca 2027 roku.

    Wisła miała więc możliwość zainteresowania się zawodnikiem dobrze znanym z Ekstraklasy, ale nie uznała tej opcji za odpowiednią na finiszu okna. Włodarczyk po wyjeździe z Polski nie zdołał też ustabilizować formy. Wypożyczenia do Salernitany i Excelsioru nie przyniosły przełomu pod względem skuteczności.

    Królewski zaznaczył, że ewentualnego kolejnego wzmocnienia ofensywy należy spodziewać się raczej zimą. Klub chce podejść do takiego ruchu spokojnie i realizować wcześniej wytypowane cele, zamiast wybierać jedną z licznych kandydatur oferowanych w ostatniej chwili.

    Reklama