Rewolucja jaka miała miejsce latem w Bayerze Leverkusen była tak duża, że sami eksperci nie za bardzo wiedzieli w jakim punkcie w najbliższym czasie znajdzie zespół z BayArena.
Sukcesy z Bayerem, które osiągnął Xabi Alonso przeszły do historii, a sezon 2023/24 będzie jednym z najbardziej wyjątkowych w dziejach Bundesligi. Klub zdobył swoje pierwsze mistrzostwo kraju z rekordową liczbą 90 punktów w sezonie. Przy okazji udało się wyprzedzić Bayern Monachium o 18 oczek i sięgnąć po Puchar Niemiec.
Black Friday
Tak nieprawdopodobny okres okraszony ofensywnym, miłym dla oka stylem gry musiał spotkać się z ogromnym zainteresowaniem ze strony większych klubów. Sam trener był na świeczniku i jego nazwisko łączone było z samym Realem Madryt na czele. Xabi Alonso pozostał na BayArena jeszcze rok, ale potem skusił się na ofertę Królewskich. Kwestią czasu pozostali kolejni.
Z samych letnich transferów przed obecnym sezonem Bayer zarobił ponad 230 mln euro. Problem jednak w tym, że duża część tej sumy wiązała się z odejściem kluczowych zawodników o trenerze nie wspominając. I tak można wymieniać: Floriana Wirtza, Jonathana Taha, Jeremiego Frimponga czy Granita Xhakę.
Właściwie na każdej pozycji w Leverkusen zrobiły się dziury. Pieniądze co prawda się znalazły, ale firma która miała zająć się załataniem ubytków nie dotrwała nawet do trzeciej kolejki rozgrywek 1. Bundesligi.
Auf wiedersehen Erik ten Hag
Wyborem die Werkself okazał się znany trener Erik ten Hag, który dostał trudne, aczkolwiek ciekawe zadanie. Bayer Leverkusen wydawał się być wręcz idealnie skrojonym zespołem pod holenderskiego trenera. Ten w letnim okienku transferowym dostał nowych i zdolnych zawodników. Władze klubu postarały się, by szkoleniowiec miał w kim wybierać.
Klub dzięki ogromnym pieniądzom, które zarobił w ostatnim czasie postanowił zainwestować sprowadzając często młodszych zawodników. Takie nazwiska jak Eliesse Ben Seghir czy Loic Bade już w Europie coś znaczyły. Jednak liczba piłkarzy do zgrania w tak krótkim czasie okazała się dla ten Haga nie do przeskoczenia.
Rolfes i spółka biorą Duńczyka
Po dwóch kolejkach i zdobytym jednym punkcie pożegnano holenderskiego szkoleniowca. W jego miejsce z konkretnym planem przyszedł chwalony w swoim kraju Kasper Hjulmand. Znany z prowadzenia m.in. reprezentacji Danii trener dostał szansę wyciągnięcia Bayeru z dołka, zanim ten tam ugrzęźnie na dłużej.
Poprawa wyników nastąpiła wręcz piorunująco. Bayer najpierw pokonał Eintracht by w kolejnych pięciu spotkaniach nie zaznać smaku porażki. Ta przyszła dopiero w 9. kolejce i to z Bayernem Monachium, który przez większą część rundy był z resztą nie do ruszenia.
Później jednak zawodnicy z BayArena wszystko sobie osłodzili kolejną serią spotkań. Za czasów Hjulmanda w Niemczech tylko Borussia Dortmund oraz FC Augsburg były w stanie pokonać Leverkusen. Jeżeli nic się nie zmieni wiosną, to Bayer może spokojnie mierzyć w wicemistrzostwo kraju.
Co z Ligą Mistrzów?
Jedna kwestia to 1. Bundesliga, ale i w Lidze Mistrzów wypada się pokazać. Bayer tam ma niełatwe zadanie, bo celem jest awans do 1/8 finałów tych rozgrywek. Do ugrania jest jeszcze sześć punktów, które są jak najbardziej realne. Pierwsza okazja nadarzy się już 20. stycznia. Tego dnia Bayer zagra w Pireusie z tamtejszym Olimpiakosem. Tydzień później u siebie z Villarealem CF.
Wydaje się, że te dwa mecze mogą okazać się kluczowe dla drużyny. Fakt, że zajęcie miejsca w pierwszej ósemce i granie w Lidze Mistrzów dwa mecze mniej powodują, że więcej czasu będzie można poświęcić na same rozgrywki w Niemczech.
