Quique Setien po latach wrócił do krótkiej i trudnej pracy w FC Barcelonie. Hiszpan mówił o podziwie dla Lionela Messiego, problemach w szatni oraz o ofercie z Egiptu, którą niemal przyjął przed telefonem z Katalonii.

    Setien opowiedział o kulisach krótkiej pracy w Barcelonie

    Quique Setien objął FC Barcelonę w styczniu 2020 roku, przekonany, że trafia do miejsca wyjątkowego także z osobistych powodów. Jak przypomniał SPORT, szkoleniowiec od lat śledził grę katalońskiego klubu, a jednym z głównych powodów był Lionel Messi.

    Reklama

    – Kiedyś powiedziałem Messiemu: przez 14 lat mojego życia czekałem na mecze Barcelony tylko po to, żeby oglądać, jak grasz – powiedział Quique Setien.

    Dla Hiszpana sama możliwość pracy na Camp Nou była spełnieniem zawodowego marzenia. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie trudniejsza niż wyobrażenia. Były trener przyznał, że w codziennej pracy nie potrafił odnaleźć się tak, jak w poprzednich klubach.

    – W Barcelonie nie byłem sobą; nie mogłem albo nie wiedziałem jak. To jest odpowiedź. Nie byłem sobą, bo to nie jestem ja. powiedział Quique Setien.

    – Miałem inną twarz; patrzę na zdjęcia z tamtego czasu i nie poznaję samego siebie – dodał.

    Setien zestawił ten okres z pobytem w Realu Betis, gdzie – mimo nieudanego końca – znacznie lepiej oceniał codzienne relacje w szatni. W Barcelonie, jak zaznaczył, funkcjonowanie zespołu wyglądało inaczej, a część kulis pozostawił dla siebie. Na trudny moment nałożył się też okres pandemii COVID-19, a jego kadencja zamknęła się w zaledwie około pół sezonu i 25 meczach.

    – Czy żałuję? Nie, oczywiście, że nie, bo ostatecznie tam jesteś. Ale to było naprawdę bardzo trudne i nie spędziłem tam szczególnie dobrego czasu. Nie cieszyłem się z bycia częścią tej drużyny tak bardzo, jak powinienem – przyznał.

    Przed Barceloną był blisko wyjazdu do Egiptu

    Były szkoleniowiec ujawnił też, że tuż przed propozycją z FC Barcelony był o krok od przyjęcia oferty pracy w Egipcie. Chodziło o projekt wspierany przez biznesmena zainteresowanego kupnem klubu.

    – Zaproponował mi brutalnie duże pieniądze – wspominał.

    Ostatecznie doradcy mieli przekonać go, by jeszcze poczekał, bo mogła pojawić się szansa na pracę w FC Barcelonie. Setien początkowo nie wierzył, że taki scenariusz jest w ogóle realny, ale kilka dni później dostał możliwość objęcia jednego z największych klubów świata. Po latach nie ukrywa jednak, że samo spełnienie marzenia nie przełożyło się na komfort pracy i satysfakcję z pobytu w zespole.

    Reklama