Juventus przegrał u siebie z Lazio 0:3, a po meczu Gleison Bremer nie ukrywał rozczarowania. Brazylijski stoper przyznał, że nie jest w stanie sam dźwigać całej drużyny i zwrócił uwagę na reakcję części kolegów na presję z trybun.

    Mocne słowa Bremera po bolesnej porażce Juventusu

    Juventus przegrał z Lazio 0:3 po golach Olivera Provstgaarda, Gustava Isaksena i Fisayo Dele-Bashiru. Dla turyńczyków był to wyjątkowo trudny wieczór, zakończony gwizdami z trybun i wyraźnym niezadowoleniem kibiców po końcowym gwizdku. Po spotkaniu najmocniej wybrzmiała wypowiedź Gleisona Bremera, który w rozmowie ze Sky Sport Italia nie ograniczał się do ogólników.

    Reklama

    – Zagraliśmy źle, więc naturalnie nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak reprezentowaliśmy barwy Juventusu, ale musimy przeanalizować błędy i natychmiast wrócić na właściwe tory, bo nie ma czasu na nic innego – powiedział Gleison Bremer.

    Czytaj także

    Brazylijczyk zaznaczył, że jego zespół do momentu straty pierwszej bramki miał swoje okazje i nie wyglądał źle, ale gol Lazio przy pierwszej szansie mocno uderzył w drużynę. W jego ocenie to jeden z problemów, który trzeba rozwiązać od razu, bo Juventus coraz bardziej traci dystans do czołówki Serie A.

    Po meczu pojawiły się też pytania o odpowiedzialność piłkarzy wobec wskazówek trenera Luciano Spallettiego, który był zawieszony na to spotkanie. Bremer nie zdejmował ciężaru z zespołu.

    – To prawda, trener daje wskazówki, ale to my musimy wprowadzić je w życie na boisku – dodał.

    Najmocniejsze słowa padły jednak chwilę później, gdy obrońca odniósł się do charakteru drużyny i reakcji części zawodników na presję.

    – Na boisku jest jednak 11 zawodników, do tego pięciu wchodzących z ławki, więc nie mogę dźwigać wszystkiego sam. Staram się pomagać, rozmawiam z nimi, ale każdy ma swój charakter. Możemy ich pchnąć tylko do pewnego momentu, na tym koniec, jedni mają więcej charakteru od innych.

    – Gdy słyszą gwizdy, chowają się i czują strach. Wiem, że mamy wielu nowych i młodych piłkarzy, więc jeśli porównać to z Juventusem sprzed kilku lat, sytuacja jest inna.

    – To nie znaczy, że wskazuję palcem na chłopaków, ale każdy jest inny. Kiedy sprawy idą źle, jedni reagują determinacją, a inni się chowają. Taka jest ich osobowość – wyjaśnił.

    Po tej porażce Juventus ma już osiem punktów straty do prowadzących w tabeli Lazio i Interu. Wypowiedź Bremera pokazuje, że w szatni rośnie frustracja nie tylko z powodu wyniku, ale też sposobu, w jaki drużyna reaguje na trudne momenty w meczu.

    Reklama