Legia Warszawa: transfery przychodzące
Kadrę stołecznej drużyny latem zasiliło ośmiu zawodników. Czterech z nich przyszło na zasadzie transferów definitywnych; tyle samo zostało wypożyczonych. Ze względu na sytuację finansową klubu wszystkie transakcje były darmowe.
Pod koniec poprzedniego sezonu potwierdzone zostały przenosiny do Warszawy golkipera Ivana Brkicia. Były bramkarz Motoru Lublin jeszcze nie zadebiutował w Legii; wszystko za sprawą fenomenalnej dyspozycji Otto Hindricha.
Następnym posunięciem było zakontraktowanie Łukasza Zjawińskiego. Wicekról strzelców I Ligi w barwach Polonii Warszawa jest wysokim, skutecznym w powietrzu napastnikiem. Do tej pory strzelił dla Legionistów trzy bramki.
Odejścia Radovana Pankova, Jana Leszczyńskiego oraz zakończenie kariery przez Artura Jędrzejczyka znacząco pogorszyły poziom defensywy zespołu.
By ich zastąpić, ściągnięto Roberta Deziela Juniora oraz Zorana Arsenicia. Ten pierwszy do tej pory występował w juniorskich drużynach Bayernu, drugi natomiast przez lata był „żołnierzem” Marka Papszuna w Rakowie Częstochowa. Jak na razie etatowym obrońcą Wojskowych był ten pierwszy, drugi natomiast bywał tylko zmiennikiem.
By skomplementować kadrę na nowy sezon, Legia postawiła na wypożyczenia. Zaczęła od dwóch piłkarzy ze Sparty Praga.
Michal Sevcik poprzedni sezon spędził także na wypożyczeniu- w Mladzie Boleslav. Jest 23-letnim ofensywnym pomocnikiem. W swoim debiucie przy Łazienkowskiej już w 10 minucie strzelił bramkę na 1:0 w meczu z Radomiakiem (5:0).
Kuchta do tej pory nie zdobył gola dla Legii. Na boisku spędził łącznie 216 minut. W ligowym starciu z Motorem Lublin wywalczył rzut karny. Na pierwsze liczby musi jeszcze jednak poczekać.
Co ciekawe, jeśli Legia Warszawa zajmie miejsce premiowane grą w europejskich pucharach- obu Czechów będzie musiała wykupić. Szacowany koszt to około 2 miliony euro za Kuchtę i milion za Sevcika.
Z polskiego podwórka ściągnął Fredi Bobić (dyr. sportowy Legii) Bohdana Wjunnyka. Na debiut Ukraińca w klubie na razie czekamy; wiadomo tylko że był on życzeniem Marka Papszuna. Podobnie jak dwa poprzednie wzmocnienia jest to wypożyczenie, jednakże bez obowiązkowej opcji wykupu z Lechii Gdańsk.

Ostatnim posunięciem, sfinalizowanym już na początku września jest Shinnosuke Fukuda. 26-letni Japończyk został wypożyczony z Kyoto Sanga. Co ciekawe, nowy prawy wahadłowy Legii w przeszłości grał razem z Ryoyą Morishitą- byłym piłkarzem Wojskowych, obecnie zawodnikiem Blackburn Rovers. „Mori” miał namawiać Fukudę do przejścia na Łazienkowską.
Japończyk będzie rywalizować o miejsce w składzie z Pawłem Wszołkiem i Kacprem Chodyną.
Legia Warszawa: transfery wychodzące
Łazienkowską opuściło aż dziewiętnastu piłkarzy. Zamysłem było pozbycie się nieprzydatnych zawodników na dużych kontraktach. W obliczu braku gry w choćby Lidze Konferencji trzeba było też trochę zarobić.
Największą grupę, bo aż piętnaście gracy to transfery definitywne.
Jan Leszczyński został sprzedany za kwotę 3 milionów euro do Borusii Monchengladbach.. 19-latek był sporą nadzieją kibiców Legii. Zdążył już zadebiutować zarówno w Pucharze Niemiec jak i Bundeslidze. Rokuje na bardzo dobrego obrońcę, toteż kwota za którą odszedł za granicę naraża zarząd stołecznej drużyny na śmieszność.

Półtora miliona euro kosztował Sergio Barcia. Pozyskała go Braga, w której już rozegrał kilka pełnych meczów. Poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w hiszpańskim Las Palmas. W swojej jedynej kampanii w barwach Legii (2024/25) rozegrał piętnaście spotkań i nie prezentował się zbyt solidnie. Nikt w Warszawie za nim płakać nie będzie.
Za darmo odeszło z Łazienkowskiej multum piłkarzy. W Ekstraklasie pozostaną Kacper Urbański (Górnik Zabrze), Jean-Pierre Nsame (Pogoń Szczecin), Patryk Kun (Wisła Płock), Marcel Mendes-Dudziński (Piast Gliwice) oraz Gabriel Kobylak (GKS Katowice).
Do I Ligi przeniosło się natomiast trzech zawodników. Są to: Jakub Adkonis (Lechia Gdańsk), Igor Strzałek (ŁKS Łódź), a także Wojciech Banasik (Polonia Bytom). Z każdym z nich swego czasu wiązano pewne nadzieje, szczególnie ze Strzałkiem, który w pierwszej drużynie rozegrał 29 meczów i strzelił dwie bramki. Ostatatnie dwa sezony spędził jednak na wypożyczeniu w Niecieczy.
W Turcji zamieszkają Juergen Elitim (Bursaspor) oraz Kacper Tobiasz (Gaziantep FK). Ten pierwszy to trzy sezony, 108 występów i trzy trofea z Legią. Drugi przez kilka sezonów był jedynką w bramce stołecznej drużyny, pisząc piękną europejską kartę w historii klubu. Rozegrał 139 spotkań, w których zachował 41 czystych kont.
Mimo lepszych i gorszych momentów, został przez kibiców uhonorowany brawami w ostatnim meczu poprzedniego sezonu.
Zagranicę wybrali także Radovan Pankov (Persija Dżakarta), Pascal Mozie (FC Annecy) i Claude Goncalves (NK Maribor). Tylko Pankov był podstawowym graczem Legii, w której spędził trzy lata (debiutował w tym samym meczu co Elitim).
Do Goncalvesa dołączy Petar Stojanović, który został do Mariboru wypożyczony. Dla Słoweńca powrót do ojczyzny i byłego klubu mogą pomóc w odbudowie formy po bardzo słabym poprzednim sezonie.
Także wypożyczony został Mileta Rajović. Duńczyk czarnogórskiego pochodzenia trafił do FC Midtjylland. Ma szansę zaprezentować się działaczom na tyle pozytywnie, by ci go wykupili.
Ostatnią rzeczą którą chciałby sam zainteresowany oraz wszyscy kibice Legionistów, jest powrót piłkarza do Warszawy. W pierwszych dwóch meczach w Danii zdobył gola i zanotował dwie asysty.

Z wypożyczenia do Sparty Praga wrócił Ermal Krasniqi. Kosowianin nie zabłysnął w Warszawie.
Ostatnim i chyba najsmutniejszym ubytkiem kadrowym jest odejście Artura Jędrzejczyka. Legendarny już „Jędza” na przestrzeni dwudziestu lat rozegrał w Legii Warszawa ponad 420 spotkań, przez lata nosząc opaskę kapitana na ramieniu. Przy okazji domowego meczu ze Śląskiem Wrocław (1:1) został uhonorowany zarówno przez klub, jak i kibiców, a noszony przez niego numer 55 został zastrzeżony.
Legia Warszawa: bilans transferowy
Na Łazienkowską przyszło ośmiu piłkarzy, dziewiętnastu ją opuściło. Stołeczna drużyna zarobiła 4,5 miliona euro.i skróciła listę płac o kilkadziesiąt milionów złotych w skali roku.
Poprawia to sytuację finansową Legii przy jednoczesnym podniesieniu poziomu sportowego. Większość z odchodzących zawodników nie nadawało się już do gry w pierwszym składzie (oprócz linii obrony) i było kosztownymi rezerwowymi.
Fredi Bobić postąpił mądrze, nie wykładając teraz żadnych pieniędzy, a zarazem wzmacniając zespół na każdej pozycji. Szczególnie bramka oraz atak są dobrze obsadzone, największe problemy zdaje się mieć defensywa, o czym pisałem kilka dni temu.
Podsumowując, warszawska Legia znajduje się w wyjątkowej sytuacji. Z jednej strony ma ograniczone możliwości finansowe, z drugiej ogromne aspiracje.
Letnie okienko transferowe w wykonaniu stołecznej drużyny oceniam pozytywnie. Marek Papszun dostał kogo chciał i teraz od niego zależy, jak skonstruuje tą drużynę by znów walczyła o mistrzostwo Polski.