Liverpool wszedł w sezon z brakami na prawej obronie i w środku pola. Według analizy FourFourTwo jedno przesunięcie w składzie może tymczasowo odpowiedzieć na oba problemy.

    Liverpool wciąż ma dwa wyraźne braki w składzie

    Przed startem lata wokół Liverpoolu wskazywano trzy pozycje wymagające wzmocnienia. Jedną z nich było skrzydło po odejściu Mohameda Salaha. Klub sprowadził Bradleya Barcolę, choć gra on po przeciwnej stronie boiska i można go też traktować jako następcę Luisa Diaza, który odszedł rok wcześniej.

    Reklama

    Dwa kolejne problemy pozostały jednak nierozwiązane. Chodzi o defensywnego pomocnika, czyli rolę, której od odejścia Fabinho wciąż nikt na stałe nie przejął, oraz o prawą obronę po rozstaniu z Trentem Alexandrem-Arnoldem. Jeremie Frimpong nie jest naturalnym następcą Anglika na tej pozycji.

    To było widać także w meczu z Nottingham Forest, zakończonym remisem 2:2. Liverpool przegrywał 1:2, gdy w 72. minucie z boiska zeszli Frimpong i Milos Kerkez. Końcówka była najlepszym fragmentem gospodarzy, a jednym z powodów mogła być właśnie zmiana na bokach obrony.

    Szoboszlai może dać więcej z prawej strony

    Po roszadach Dominik Szoboszlai przesunął się na prawą obronę. W tej roli dał drużynie więcej jakości w dośrodkowaniach i większą stabilność w defensywie. Przeciwko Nottingham Forest żaden piłkarz Liverpoolu nie miał więcej kontaktów z piłką, nie stworzył więcej okazji i nie zanotował większej liczby celnych dośrodkowań niż Węgier. Miał trzy dokładne wrzutki, podczas gdy Frimpong i Kerkez razem nie zanotowali ani jednej, mimo sześciu prób.

    Szoboszlai może też schodzić do środka i wzmacniać liczebnie drugą linię, czyli robić coś, co wcześniej dawał Alexander-Arnold. W praktyce takie przesunięcie pomogłoby Liverpoolowi jednocześnie na prawej obronie i w środku pola. To na razie tylko wariant wewnątrz kadry, ale w obecnej sytuacji wygląda na rozwiązanie, które może dać drużynie realną korzyść.

    Czytaj także

    Reklama