Julian Alvarez chce do FC Barcelony
Julian Alvarez od dłuższego czasu naciska na odejście z Atletico Madryt. Jego preferowanym kierunkiem pozostaje FC Barcelona. Problem w tym, że Los Colchoneros nie zamierzają wzmacniać bezpośredniego rywala w La Lidze.
Według dziennika „AS” władze Atletico są w tej sprawie wyjątkowo stanowcze. Klub nie chce negocjować z Barceloną i odwołuje się do klauzuli odstępnego wynoszącej 500 milionów euro. W Madrycie przekonywano nawet, że nie zmieniłaby tego propozycja przekraczająca 200 milionów euro.
Napięcie trwa od kilku miesięcy. Alvarez miał już w marcu zakomunikować chęć zmiany klubu. Miguel Angel Gil Marin wyznaczył później termin na przedstawienie oferty w wysokości 150 milionów euro. Gdy do 20 czerwca nie wpłynęła formalna propozycja spełniająca te warunki, Atletico uznało temat sprzedaży za zamknięty.
Barcelona mimo tego nie odpuściła. Deco spotkał się w Madrycie z Fernando Hidalgo, przedstawicielem zawodnika. Po tej rozmowie obóz Argentyńczyka miał zmienić strategię i zamiast publicznego nacisku próbować przekonać Atletico do transferu za zamkniętymi drzwiami.
Napięcie w Atletico rośnie
Sprawa zaczęła wpływać również na sytuację Alvareza w zespole. Diego Simeone odbył z nim bezpośrednią rozmowę po powrocie napastnika do treningów. Szkoleniowiec przekazał, że nadal traktuje go jako ważną część drużyny.
Później konflikt ponownie przybrał na sile. Gil Marin publicznie skrytykował osoby doradzające zawodnikowi, a Fernando Hidalgo odpowiedział mu ostrym wpisem w mediach społecznościowych.
Atmosfera stała się jeszcze trudniejsza podczas meczu z Villarrealem. Alvarez został wygwizdany przez część kibiców, a po spotkaniu udał się bezpośrednio do szatni zamiast podejść do trybun z resztą zespołu. Simeone wyjaśnił później, że nie była to samodzielna decyzja napastnika.
W hiszpańskich mediach sytuacja jest już określana jako bardzo trudna. „AS” pisze wręcz o konflikcie, który zaczyna destabilizować otoczenie zespołu. Jednocześnie Atletico nadal oficjalnie podkreśla, że potrzebuje Alvareza i nie planuje jego sprzedaży.
Czytaj także
Arsenal i Chelsea wchodzą do gry
Najpoważniejszą alternatywą dla Barcelony jest Arsenal. Kanonierzy uważają, że finansowo są w stanie zbliżyć się do oczekiwań Atletico. Warunek jest jednak jeden, czyli zielone światło musi dać sam Alvarez.
Romano przekazał, że do tej pory Argentyńczyk nie otworzył drzwi przed ekipą z Emirates Stadium. Arsenal pozostaje jednak w gotowości i będzie działał, jeśli zawodnik zmieni stanowisko.
Do wyścigu dołączyła również Chelsea. Według Nico Schiry The Blues sondowali możliwość transferu podczas niedawnych rozmów z Atletico w Londynie. Spotkanie dotyczyło między innymi Nicolasa Jacksona, którego klub z Madrytu chciałby pozyskać z Chelsea.