Zimą żaden inny polski klub nie przeprowadził tylu rotacji w składzie, co Radomiak. Czytelniku, rozsiądź się wygodnie – bo naprawdę jest o czym poczytać, jeśli chodzi o ostatnie ruchy transferowe zespołu z Radomia.
Zacznijmy od kuriozum. Jonathan Júnior został wyciągnięty z Kotwicy Kołobrzeg i 23 stycznia zameldował się w Radomiu. Przyjechał z nadwagą, nie pojawił się na meczu rezerw, więc… kontrakt rozwiązano za porozumieniem stron. Równo miesiąc później napastnik dołączył do Stali Stalowa Wola.
Sprowadzono więc trzech, ale realnie tylko dwóch nowych napastników. Pedro Perotti – póki co – pracuje na miano transferowego niewypału. Były gracz brazylijskiego Chapecoense dostał 9 szans, ale tylko raz pokazał się z dobrej strony. Wciąż bez liczb. Z kolei Renat Dadashov trafił do Radomiaka za darmo z tureckiego Ankaragücü. Wejście miał znakomite – w dwóch pierwszych meczach (choć łącznie zagrał tylko 48 minut) strzelił dwa gole. Co prawda licznik bramek się zatrzymał, ale w kolejnych pięciu spotkaniach dorzucił jeszcze dwie asysty. Jak na 341 minut na boisku – wynik dość solidny.
Z Turcji przybył też ofensywny pomocnik Abdoul Tapsoba. Jego forma? Delikatnie mówiąc – daleka od oczekiwań. W 10 meczach zanotował zaledwie dwie asysty. Jeszcze słabiej prezentuje się jego bezpośredni konkurent – Paulius Golubickas. Steve Kingue, środkowy obrońca, miewa występy zarówno dobre, jak i kiepskie, przez co jego forma pozostaje nieprzewidywalna i raczej przeciętna.
Wszyscy ci zawodnicy trafili do Radomiaka za darmo. Klub zdecydował się jednak również na dwa płatne transfery – choć ile dokładnie kosztowali nowi gracze, pozostaje tajemnicą. Z portugalskiego SC Farense sprowadzono Rafaela Barbosę. Zagrał w czterech meczach, strzelił gola, ale jego pozycja w drużynie znacznie osłabła. Największym zaskoczeniem zimy było chyba jednak pozyskanie przez Radomiak Polaka – Kamila Pestki. Po problemach zdrowotnych wraca do formy i na ten moment wygląda na jedno z najlepszych wzmocnień tej zimy. Ostatnie występy? Bardzo dobre, a jeden z nich zwieńczony nawet bramką głową.
Do Radomiaka trafili też dwaj zawodnicy na wypożyczenia. Z AJ Auxerre przyszedł Saad Agouzoul – solidny środkowy obrońca, który wnosi jakość do defensywy i śmiało można go traktować jako realne wzmocnienie. Ale najlepsze noty zbiera Marco Burch z Legii Warszawa. Szwajcar świetnie odnalazł się w Radomiu – poza dobrą grą w obronie, dorzucił jeszcze dwie bramki i asystę w siedmiu meczach.
Z klubem pożegnało się wielu zawodników: Vagner został wolnym graczem, za darmo odeszli Jean Franco Sarmiento, Raphael Rossi i Luizão, a wypożyczenie Shaoconga Wu zostało zakończone. Większość kibiców mogła nawet nie wiedzieć, że Chińczyk przez pół roku był w drużynie – problemy z wizą trwały około miesiąca, a gdy już je rozwiązano… i tak nie zagrał ani minuty.
Jeśli kibice Radomiaka mają za kimś tęsknić, to za Rochą. W Rakowie już nie błyszczy jak jesienią w barwach Radomiaka, ale klub zarobił na nim 700 tys. euro. Niewiele mniej – 600 tys. – uzyskano ze sprzedaży Peglowa do amerykańskiego D.C. United.
Czy zespół się więc wzmocnił? Trudno powiedzieć. Wygląda to raczej na klasyczną dla Radomiaka roszadę. Rundę jesienną zakończyli z dorobkiem 20 punktów (1,11 na mecz), zajmując 12. miejsce. Na wiosnę punktują nieco lepiej – średnio 1,36 punktu na mecz. Ale czy to zasługa nowych graczy?
