W ekstraklasie swoje miejsce mogą znaleźć nie tylko kluby z wielką przeszłością jak Legia Warszawa, Widzew Łódź czy Górnik Zabrze. Coś innego mogą wprowadzać również te mniejsze jak choćby Radomiak Radom.
Z egzotyką za pan brat
Umiejętność ułożenia drużyny składającej się z zawodników różnej narodowości nigdy nie należała do najłatwiejszych. Nawet, gdy poziom pojedynczych piłkarzy był wysoki nie dawał gwarancji sukcesów. W dzisiejszych czasach, gdzie za polskiego piłkarza trzeba wydać niemałą sumę, bardzo chętnie ściąga się piłkarzy innych narodowości.
Jednym z klubów, które w ostatnich latach całkiem dobrze wychodziły na tym, że stawiają chętnie na obcokrajowców jest Radomiak Radom. Klub nie wydając większych sum często trafiał z transferami ściągając takie osoby do składu, które gwarantowały pewien poziom. Na ambicje Radomiaka w zupełności, to wystarczało. Stąd też takie nazwiska jak: Leonardo Rocha, Zie Outtara czy Capita to tylko niektóre z nazwisk, które całkiem nieźle poradziły sobie w polskich warunkach.
Oczywiście warto zauważyć, że w Radomiu niezwykle ważną rolę spełniają również Polacy, których po niewielkich kosztach wspierają wyszukani przez radomszaczański scouting zawodnicy.
W klubie zmienił się dyrektor sportowy. Młody Antonio Ribeiro od blisko roku najzwyczajniej jednak nie zbacza z kursu i często trafia w dziesiątkę w okienku transferowym. Sprowadzona w tym sezonie grupa zawodników obcego pochodzenia, niebawem może pójść śladami Leonardo Rochy i bić się o wyższe cele.
Roberto Alves, Elves Balde czy kilku innych w Radomiaku nieźle sobie radzą. Drużyna prowadzona przez obeznanego z polskimi realiami Goncalo Feio nie tylko może napsuć większym krwi. Zajmujący dziś 7. miejsce zespół ma całkiem realne szansę występów w europejskich pucharach.
