Wbrew wcześniejszym zapowiedziom zimowe okno transferowe w Łodzi nie będzie spokojne. Jak czytamy na łamach WidzewToMy, coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że RTS szykuje kolejną przebudowę kadry, która może mocno wpłynąć na układ zespołu wiosną.
Widzew Łódź nie zatrzymuje się na rynku transferowym
Po przejęciu pakietu kontrolnego przez Roberta Dobrzyckiego Widzew zyskał nowe możliwości finansowe, które już latem przełożyły się na szeroką wymianę składu. Do drużyny trafiło wówczas aż czternastu nowych zawodników, a z klubem pożegnała się podobna liczba piłkarzy. Skala zmian okazała się jednak ryzykowna, bo brak zgrania, problemy organizacyjne i dwie zmiany trenerów sprawiły, że rundę jesienną RTS zakończył dopiero na 15. miejscu w tabeli PKO Ekstraklasy.
Wielu obserwatorów zwraca uwagę, że tak słaba pozycja ligowa jest efektem zbyt chaotycznej polityki transferowej. Podobnego zdania jest Zbigniew Boniek, który na łamach Weszło krytycznie odniósł się do letnich ruchów kadrowych, wskazując na brak spójnej strategii i przesadne tempo przebudowy zespołu.
Po rozstaniu z Mindaugasem Nikoliciusem odpowiedzialność za transfery przejęli Dariusz Adamczuk oraz Piotr Burlikowski. Początkowo zapowiadano spokojniejszą zimę i jedynie kosmetyczne korekty w składzie, jednak słaba końcówka roku sprawiła, że podejście uległo zmianie. Sam Burlikowski przyznał, że po dokładnej analizie rundy jesiennej uznano, iż liczba zimowych wzmocnień musi być większa.
Istotnym czynnikiem okazała się również sytuacja w Pucharze Polski. Awans do ćwierćfinału sprawił, że realna walka o Europę znów znalazła się na horyzoncie. Jak mówił Burlikowski na antenie TVP 3 Łódź, niewielkie różnice punktowe w lidze sprawiają, że wiosną wszystko może się jeszcze zdarzyć, a Widzew chce rywalizować na dwóch frontach bez odpuszczania któregokolwiek z nich.
Dotychczas łodzianie przeprowadzili już trzy znaczące transfery. Do zespołu dołączyli Christopher Cheng, Lukas Lerager oraz Osman Bukari, za którego zapłacono rekordowe jak na polskie warunki 5,5 miliona euro. Na tym jednak nie koniec. Według informacji przekazywanych przez Meczyki.pl, lada dzień szeregi Widzewa zasili także Bartłomiej Drągowski, czyli aktualny reprezentant Polski, co media określają mianem jednego z największych hitów zimy w Ekstraklasie.
W planach jest także wzmocnienie środka defensywy. Tomasz Włodarczyk sygnalizował, że klub celuje w bardzo jakościowego obrońcę, na którego może zostać przeznaczona podobna kwota jak w przypadku Bukariego. Z kolei Piotr Koźmiński z Goal.pl wskazuje, że jednym z rozważanych nazwisk jest Kevin Boma z portugalskiego Estoril, choć zainteresowanie tym zawodnikiem wykazują również kluby z Turcji i Szkocji.
W przestrzeni medialnej regularnie pojawiają się też plotki o kolejnym środkowym pomocniku, a najczęściej wymieniany jest Emil Kornvig z Brann Bergen. Wcześniej spekulowano również o wzmocnieniach skrzydeł i prawej obrony, jednak te tematy ostatnio wyraźnie ucichły.
Nawet jeśli Widzew zakończy zimowe okno na sześciu transferach przychodzących, będzie to oznaczało kolejną głęboką przebudowę zespołu. Każdy z nowych zawodników ma bowiem realne szanse na grę w pierwszym składzie, co rodzi pytania o czas potrzebny na zgranie drużyny. Jedno jest pewne – przed sztabem szkoleniowym stoi ogromne wyzwanie, bo do ligowego grania czerwono-biało-czerwoni wracają już za niespełna trzy tygodnie.
