Wisła Kraków ma jasny plan na zimowe okienko i wygląda na to, że nie zamierza go już zmieniać. Po sprowadzeniu Jordiego Sancheza klub z Reymonta najpewniej zamyka temat transferów, o czym wprost dał do zrozumienia Jarosław Królewski.
Jarosław Królewski przemówił w sprawie transferów Wisły Kraków
Biała Gwiazda przygotowuje się obecnie do rundy wiosennej na zgrupowaniu w Turcji. Po jesieni jest liderem zaplecza Ekstraklasy i jednym z głównych faworytów do bezpośredniego awansu. Władze klubu od początku zimy podkreślały, że kluczowe będzie utrzymanie trzonu zespołu, a nie rewolucja kadrowa.
Z Wisły odszedł jedynie Igor Łasicki, natomiast Wiktor Staszak i Olivier Sukiennicki trafili na wypożyczenia. Wzmocnieniem numer jeden był transfer napastnika. Do Krakowa trafił Jordi Sanchez, dobrze znany kibicom z występów w Widzewie Łódź. To ruch, o który od dłuższego czasu zabiegał Mariusz Jop, chcąc mieć w ataku zawodnika o innym profilu niż Angel Rodado.
Wątpliwości kibiców dotyczyły jeszcze przede wszystkim skrzydeł, zwłaszcza po kontuzji Marko Bozicia. Królewski uspokaja jednak, że kadra poradzi sobie również w tym aspekcie, korzystając z wewnętrznych rozwiązań.
– Na 99,9% zostajemy. Wraca Miki, mogący grać na skrzydłach – wracają inni. Božić liczymy, że wróci na początku marca. Nie grzebmy na siłę w tym, co działa. Uzupełniliśmy najważniejszą pozycję jakościowo – napisał prezes Wisły na platformie X.
Dodatkowo klub porozumiał się z Filipem Baniowskim, który przedłuży wygasającą umowę i wiosną będzie do dyspozycji sztabu szkoleniowego. To kolejny sygnał, że Wisła Kraków stawia na stabilizację.
Jeśli nic nie wydarzy się niespodziewanego, zimowy transfer Jordiego Sancheza pozostanie jedynym ruchem przychodzącym. W Krakowie wyraźnie wierzą, że obecna kadra jest wystarczająco mocna, by dowieźć cel, jakim jest powrót do Ekstraklasy.
