Legia-Lech hitem kolejki
Na takie mecze czeka cała Polska. Ekstraklasowy klasyk przyciągnie przed telewizory miliony widzów, nawet tych nieśledzących krajowych rozgrywek. Ponadto możemy być pewni kompletu w Warszawie.
Podopieczni Marka Papszuna wciąż są niepokonani w lidze. W jedenastu meczach zanotowali sześć zwycięstw, pięciokrotnie remisując. Ostatnią porażkę w Ekstraklasie ponieśli w kwietniu z… Lechem Poznań (0:4). Zaprezentowali się wtedy fatalnie, grając w osłabieniu przez większość spotkania. Natomiast październikowy mecz w stolicy zakończył się wynikiem 0:0. Co ciekawe, na samym początku tamtego sezonu to Legia była górą i to w Poznaniu. Wygrała mecz o superpuchar 2:1.
Kolejorz jest wiceliderem tabeli z 25 punktami i jednym meczem zaległym. Piłkarze Nielsa Frederiksena toczą też boje w Lidze Europy, gdzie w trzech spotkaniach zgromadzili jedno „oczko” z bilansem bramkowym 1:9. Ostatnie spotkanie to 1:1 z angielskim Sunderlandem. Lech ma bardzo napięty terminarz; gra niemalże co trzy dni. Duńskl trener zapewnia jednak, że to nie ma żadnego znaczenia w kontekście ligowej rywalizacji. W ostatnich trzech meczach jego drużyna strzeliła aż 15 bramek.

Legia-Lech historycznie
Do tej pory oba kluby spotkały się aż 148 razy. Częściej górą była Legia, wygrywając 63 pojedynki. Lech zwyciężał 46 razy, a 39 meczów zakończyło się remisem. Bilans bramkowy to 193-147 dla stołecznej drużyny.
Pierwsze starcie miało miejsce 19.06.1948. Wtedy w Poznaniu zwyciężył Lech wynikiem 5:4, co do dzisiaj pozostaje największą liczbą goli strzelonych w meczach pomiędzy tymi zespołami. Parę miesięcy później Legia zrewanżowała się, wygrywając 3:1 u siebie.
Przy Łazienkowskiej 40 spotkań wygrali Legioniści, 17 zakończyło się remisem a 15 padło łupem Poznaniaków. W stolicy bilans bramkowy jest zdecydowanie korzystniejszy dla Legii (104:51).
Najlepszym strzelcem tej rywalizacji pozostaje Lucjan Brychczy z 12 trafieniami. Dla Lecha najczęściej strzelał Teodor Anioła (10 bramek). Obaj piłkarze są legendami polskiej piłki.
Silne i słabe strony Legii i Lecha
Marek Papszun może liczyć w kilku aspektach na swoją drużynę. Zaczynając od fantastycznego bramkarza, Otto Hindricha przez szalenie niebezpieczne wrzuty z autu Rafała Augustyniaka po bramkostrzelny duet Zjawiński-Adamski. Z drugiej strony zmartwienie może przynieść mu lewa strona, gdzie po urazie wraca Ruben Vinagre. Nie wiadomo jak zaprezentuje się Portugalczyk, a jego zmiennikiem jest bardzo przeciętny Kacper Chodyna.

Z kolei Niels Frederiksen ma do dyspozycji maszynę naszpikowaną klasowymi piłkarzami. Rodriguez, Walemark czy Ishak potrafią siać popłoch w defensywie rywali. Lech gra w niezwykłej intensywności, niespotykanej w Ekstraklasie. Mimo zapewnień trenera Kolejorza, wciąż trzeba pamiętać że niecałe 72 godziny wcześniej jego drużyna rywalizowała z Sunderlandem. Do tej pory Lech zagrał 19 meczów w tym sezonie, przy zaledwie dwunastu Legii. Kontuzjowani są Gholizadeh, Mońska, Pereira, Douglas i Sayyadmanesh. Plaga urazów może martwić kibiców z Poznania.
Kto wygra w Warszawie?
Nieznacznym faworytem pozostają goście, którzy do tej pory potrafili skutecznie rywalizować w lidze po meczach w Europie. Z drugiej strony Legia z ostatnich 26 ligowych spotkań przegrała tylko jedno i śrubuje średnią ponad dwóch punktów na mecz.
Naprzeciw siebie staną dwaj świetni szkoleniowcy. Marek Papszun wyciągnął Legie z gigantycznego kryzysu, ocierając się o puchary, a w tym sezonie przeciętnym składem robi wynik ponad stan. Frederiksen natomiast świetnie wykorzystuje możliwości, które otrzymał w Poznaniu, odnosząc z Lechem kolejne sukcesy.
Początek spotkania o 17:30. Mecz poprowadzi Szymon Marciniak.