Lamine Yamal w rozmowie przywołanej przez Sport wrócił do rodzinnych doświadczeń z dzieciństwa. Skrzydłowy FC Barcelony opowiedział o trudnej sytuacji finansowej bliskich i o tym, jak dziś może im pomagać.

    Lamine Yamal wrócił do rodzinnych doświadczeń

    Lamine Yamal, mimo bardzo młodego wieku, już dziś patrzy na swoją drogę z dużej perspektywy. Piłkarz FC Barcelony w podcaście Resonancia de Corazón, przywołanym przez Sport, opowiedział o dzieciństwie w Rocafondzie, problemach finansowych swojej rodziny i o tym, jak obecnie stara się zadbać o najbliższych.

    Reklama

    Jednym z najważniejszych wątków była sytuacja jego matki, Sheili Ebany. Reprezentant Hiszpanii przyznał, że kupił jej dom i zostawił pełną swobodę w wyborze miejsca do życia.

    – Kupiłem mamie dom tam, gdzie sama wybrała. Zapytałem ją, w jakiej okolicy chce mieszkać, i powiedziałem: gdzie tylko chcesz – powiedział Lamine Yamal.

    Przy tej okazji przypomniał też, z jak skromnych warunków startował. Nie mówił o drobnych wyrzeczeniach, lecz o realnie trudnym codziennym życiu, które dobrze zapamiętał z dzieciństwa.

    – Pochodziłem z mieszkania, w którym kuchnia i sypialnia były w tym samym miejscu – dodał.

    Czytaj także

    Największą radość daje mu spokój bliskich

    Yamal podkreślił, że największe znaczenie ma dla niego nie sama poprawa własnej sytuacji, ale zmiana życia jego rodziny. Szczególnie ważne jest dla niego to, że jego młodszy brat może dorastać w innych warunkach niż on sam.

    – Widzę, że moja mama jest szczęśliwa, widzę, że mój brat może mieć dzieciństwo, jakie ja chciałbym mieć, i to właśnie daje mi największe szczęście – przyznał.

    Hiszpan zaznaczył również, że mógł zapewnić więcej spokoju także ojcu i babci. Najmocniejsze słowa znów skierował jednak do matki, pokazując, jak ważną rolę odegrała w jego życiu.

    – Moja mama ma wszystko, czego chce. Dla mnie jest moją królową, kocham ją najbardziej. To wszystko, o co dziecko może prosić – wyjaśnił.

    W tej samej rozmowie wrócił też do okresu szkolnego. Jego matka, mimo szybko dostrzeżonego talentu piłkarskiego syna, miała pilnować, by nie zaniedbywał nauki. Zależało jej na kontynuowaniu edukacji do tego stopnia, że groziła mu nawet odebraniem możliwości gry w piłkę, jeśli nie będzie przykładał się do szkoły.

    Reklama