Arteta pojawił się w planach wyborczych rywala Florentino Pereza
W Realu Madryt wraca temat pomysłów, które pojawiały się przy okazji ostatniej kampanii prezydenckiej. Według The Athletic Enrique Riquelme, który bez powodzenia próbował odebrać władzę Florentino Perezowi, widział Mikela Artetę jako jednego z kandydatów do objęcia zespołu.
Nie chodziło jednak o formalną decyzję klubu, lecz o element nieoficjalnych założeń przygotowywanych na wypadek wygranych wyborów. Arteta miał zostać wskazany jako potencjalny następca ówczesnego szkoleniowca Alvaro Arbeloi. Na tym etapie była to wczesna koncepcja, która nie przerodziła się w konkretny ruch.
Czytaj także
Hiszpan znajdował się wtedy w ważnym momencie pracy w Arsenalu. Niedawno podpisał nową czteroletnią umowę po zdobyciu przez Londyńczyków mistrzostwa Anglii, dlatego jego sytuacja kontraktowa była już uporządkowana. Mimo to Riquelme miał uznawać go za atrakcyjną opcję dla Madrytczyków.
Z czasem kierunek tej kampanii uległ zmianie. Później Riquelme miał mocniej skupić się na kandydaturze Jürgena Kloppa, natomiast wybory wygrał Perez, który postawił na Jose Mourinho. W efekcie nazwisko Artety nie wyszło poza etap wstępnego rozważania.
To kolejny sygnał, że trener Arsenalu był dostrzegany także poza Anglią, ale w praktyce pozostał związany z londyńskim klubem. W przedstawionych informacjach podkreślono również, że szkoleniowiec konsekwentnie odrzucał zainteresowanie z innych stron, a jego nazwisko było już wcześniej łączone między innymi z FC Barceloną.
Cała sprawa dotyczy więc kulis kampanii wyborczej i niezrealizowanego scenariusza w Realu Madryt, a nie rozpoczętych negocjacji czy decyzji podjętej przez władze klubu.