Lech Poznań znalazł się w bardzo nietypowej sytuacji przed rewanżem z KÍ Klaksvík. Samolot mistrzów Polski nie zdołał wylądować na Wyspach Owczych i został skierowany do Norwegii. W tej sytuacji pojawia się pytanie, co stanie się z meczem, jeśli Kolejorz nie dotrze na miejsce.

    Lech Poznań nie musi obawiać się automatycznego walkowera

    Podróż Lecha Poznań na Wyspy Owcze zamieniła się w prawdziwą logistyczną walkę z czasem. Pierwotnie drużyna miała wylecieć już w środę, ale mgła i silny wiatr uniemożliwiły podróż do Vágar.

    Reklama

    Kolejną próbę podjęto w czwartek rano. Samolot wystartował z Poznania, ale warunki na Wyspach Owczych ponownie nie pozwoliły na bezpieczne lądowanie. Maszyna została więc skierowana do Bergen.

    Lech poinformował, że pozostaje w kontakcie z UEFA w sprawie dokładnej godziny oraz terminu rozegrania spotkania.

    Jeśli Kolejorz ostatecznie nie dotrze na miejsce z powodu warunków atmosferycznych, nie oznacza to automatycznego walkowera. Regulamin UEFA przewiduje możliwość zmiany terminu spotkania w sytuacji, gdy rozegranie go uniemożliwiają okoliczności niezależne od klubów, w tym właśnie pogoda.

    Jeżeli UEFA uzna, że Lech zrobił wszystko, by dotrzeć na mecz, a przeszkodą były względy bezpieczeństwa i brak możliwości lądowania, najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem będzie przełożenie spotkania.

    Czytaj także

    Kiedy Lechowi mógłby grozić walkower?

    Zgodnie z regulaminem, jeśli spotkanie nie może zostać rozegrane w pierwotnym terminie, co do zasady powinno odbyć się następnego dnia. Jeżeli również wtedy nie będzie to możliwe, UEFA może wyznaczyć inną datę.

    Walkower wchodziłby w grę dopiero wtedy, gdy organy UEFA uznałyby, że to Lech ponosi odpowiedzialność za nieodbycie się spotkania lub odmówił gry.

    W tym przypadku sytuacja wygląda jednak inaczej. Klub próbował polecieć na Wyspy Owcze już dzień wcześniej, a także ponowił podróż w dniu meczu. Ostatecznie samolot został przekierowany do Bergen właśnie ze względu na trudne warunki atmosferyczne.

    To oznacza, że przy obecnym stanie rzeczy znacznie bardziej realne jest przełożenie meczu niż ukaranie Lecha walkowerem. Ostateczna decyzja należy jednak do UEFA.

    Rewanż KÍ Klaksvík z Lechem Poznań w ramach 3. rundy eliminacji Ligi Europy zaplanowano na 13 sierpnia na godzinę 19:30. Kolejorz wygrał pierwsze spotkanie 1:0 i broni na Wyspach Owczych jednobramkowej przewagi. Jednak w obecnej sytuacji należy spodziewać się przełożenia meczu na inny termin.

    Reklama