Bruno Fernandes miał za sobą bardzo trudny wieczór nie tylko na boisku. Według nieoficjalnych informacji jego dom w Cheshire został okradziony podczas wyjazdowego meczu Manchesteru United z Como.

    Włamanie do domu kapitana Manchesteru United

    Według Daily Mail Bruno Fernandes padł ofiarą włamania do swojego domu w Nether Alderley w hrabstwie Cheshire. Do zdarzenia miało dojść około godziny 20.30, gdy portugalski pomocnik przebywał we Włoszech i grał w barwach Manchesteru United w meczu Ligi Mistrzów z Como.

    Reklama

    Z przekazanych informacji wynika, że na posesję weszło trzech sprawców. Mieli opuścić miejsce zdarzenia po kilku minutach. Rodziny piłkarza nie było wtedy w domu.

    Policja hrabstwa Cheshire potwierdziła, że funkcjonariusze zostali wezwani po zgłoszeniu o trzech nieznanych mężczyznach znajdujących się w tylnym ogrodzie jednej z posesji mieszkalnych. Po przybyciu na miejsce ustalono, że doszło do włamania i kradzieży kilku przedmiotów.

    Śledczy analizują teraz nagrania z monitoringu z okolicy. Na razie nie podano dalszych szczegółów dotyczących skradzionych rzeczy ani ewentualnych zatrzymań.

    Trudny wieczór Fernandesa

    Tego samego dnia Manchester United przegrał z Como 1:4. Po meczu Fernandes publicznie odniósł się do podejścia taktycznego zespołu i wskazał, że drużynie zabrakło odwagi bez piłki oraz przy wysokim pressingu.

    W materiale opisano też odpowiedź Michaela Carricka, który miał zaznaczyć, że żaden system nie działa właściwie, jeśli zespół nie wykonuje odpowiedniej pracy na boisku. W tle pozostaje seria siedmiu meczów bez zwycięstwa Manchesteru United.

    Reklama