Dwa polskie kluby, dwa zupełnie różne wieczory w Lidze Europy. Lech Poznań potrafił podnieść się po fatalnym początku i uratować remis z Sunderlandem. Jagiellonia Białystok nie znalazła natomiast odpowiedzi na grę Anderlechtu i wysoko przegrała przed własną publicznością.

    Lech dostał cios już w drugiej minucie

    Spotkanie w Poznaniu rozpoczęło się dla gospodarzy fatalnie. Sunderland objął prowadzenie już w drugiej minucie po trafieniu Timura Tutierova.

    Reklama

    Anglicy wykorzystali błąd Lecha przy wyprowadzeniu piłki, a Nilson Angulo dograł do 21-letniego napastnika, który głową pokonał bramkarza Kolejorza.

    Sunderland miał później kolejne okazje. Goście oddali w całym spotkaniu aż 25 strzałów, z czego 11 było celnych, a Malick Fofana trafił również w obramowanie bramki.

    Lech tym razem jednak się nie rozsypał.

    To było szczególnie istotne po dwóch pierwszych kolejkach Ligi Europy. Poznaniacy najpierw przegrali 0:4 z Crystal Palace, a później takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie z Bayerem Leverkusen.

    Bengtsson uratował pierwszy punkt

    Lech długo pozostawał przy wyniku 0:1 i w końcu doczekał się swojej szansy.

    W 70. minucie do siatki trafił Leo Bengtsson, doprowadzając do remisu 1:1.

    W końcówce oba zespoły miały jeszcze okazje do rozstrzygnięcia spotkania, ale wynik już się nie zmienił. Dla Lecha oznaczało to pierwszy punkt w fazie ligowej tegorocznej Ligi Europy.

    Po wcześniejszych dwóch porażkach po 0:4 sam remis nie może być traktowany jako przełom w tabeli, ale sposób, w jaki Kolejorz zareagował po bardzo złym początku, zdecydowanie różnił się od dwóch wcześniejszych europejskich występów.

    Jagiellonia bez odpowiedzi na Anderlecht

    Znacznie gorzej wyglądało spotkanie w Białymstoku.

    Jagiellonia przegrała z Anderlechtem 0:3. Belgijski zespół objął prowadzenie w 21. minucie po golu Mihajlo Cvetkovicia.

    Do przerwy gospodarze tracili tylko jedną bramkę, więc wynik pozostawał otwarty. Po zmianie stron Jagiellonia nie potrafiła jednak przejąć inicjatywy.

    W 72. minucie na 2:0 trafił Marten Winkler, a osiem minut później rezultat ustalił Jayden Onia-Seke.

    Anderlecht oddał 15 strzałów, z czego osiem celnych. Jagiellonia odpowiedziała sześcioma próbami i tylko jedną skierowała w światło bramki.

    Sytuacja Lecha i Jagiellonii robi się trudna

    Po trzech kolejkach oba polskie kluby znajdują się poza strefą dającą awans do fazy pucharowej.

    Jagiellonia zajmuje 27. miejsce z trzema punktami i bilansem bramek 4:6. Białostoczanie rozpoczęli rozgrywki od porażki 1:2 z Olympiakosem, później pokonali Ararat-Armenię 3:1, a teraz przegrali z Anderlechtem.

    Lech Poznań jest 32. i ma tylko jeden punkt. Bilans bramkowy Kolejorza po trzech meczach to 1:9. Pierwsze trafienie w tej edycji Ligi Europy dał Poznaniakom dopiero Bengtsson w spotkaniu z Sunderlandem.

    W fazie ligowej każdy zespół rozgrywa osiem spotkań, więc do końca pozostaje jeszcze pięć kolejek. Pozycje 1–8 dają bezpośredni awans do 1/8 finału, a miejsca 9–24 udział w barażach. Dla obu polskich klubów margines błędu zaczyna więc wyraźnie maleć.

    Kolejna seria spotkań odbędzie się 5 listopada. Jagiellonia zagra na wyjeździe z Levskim Sofia, natomiast Lecha czeka znacznie trudniejsze zadanie – wyjazdowe starcie z Benficą.

    Reklama