Manchester City ma podtrzymywać twarde stanowisko
Według TEAMtalk Manchester City nadal nie chce zgodzić się na ugodę z Premier League w sprawie zarzutów dotyczących naruszeń przepisów finansowych i braku współpracy w latach 2009–2018. Nieoficjalnie ma to oznaczać, że klub zamierza dalej korzystać z dostępnych ścieżek odwoławczych i podważać niekorzystny dla siebie werdykt.
W opisie sprawy pojawia się informacja, że Manchester City został uznany za winny w 114 z 115 zarzutów. Jednocześnie klub nadal utrzymuje, że jest niewinny, i złożył odwołanie. Wśród możliwych konsekwencji wymieniane są surowe sankcje sportowe i finansowe, ale na tym etapie nie zapadło jeszcze ostateczne rozstrzygnięcie całej procedury.
Największe obawy rywali z Premier League mają dotyczyć terminu zakończenia postępowania. W angielskiej elicie ma narastać przekonanie, że sprawy może nie udać się zamknąć jeszcze w obecnych rozgrywkach. To istotne z punktu widzenia końcowej tabeli, bo ewentualne decyzje podjęte dopiero po sezonie mogłyby wpłynąć na ocenę sportowych rezultatów i ich trwałość.
Czytaj także
Możliwy termin rozstrzygnięcia dopiero na początku 2027 roku
Wcześniej pojawiały się sygnały, że wynik odwołania Manchesteru City może zostać ogłoszony w lutym lub marcu. Teraz coraz wyraźniej wybrzmiewa scenariusz, w którym procedura potrwa dłużej. To właśnie ten wariant budzi największy niepokój wśród klubów obserwujących sprawę.
David Kogan, stojący na czele Independent Football Regulator, wskazał, że postępowanie odwoławcze powinno mieć finał na początku 2027 roku. Zaznaczył przy tym, że za przebieg procesu odpowiada niezależna komisja, a nie sama Premier League. Według jego opisu obowiązuje określona procedura, którą wielu obserwatorów wiąże z terminem rozprawy przypadającym na środek albo koniec stycznia.
Na razie nie ma jednak potwierdzenia, że sprawę uda się definitywnie zamknąć jeszcze w tym sezonie. To oznacza dalszą niepewność wokół jednego z najgłośniejszych postępowań dotyczących Manchesteru City z ery dominacji zbudowanej pod wodzą Pepa Guardioli.