Przygoda Filipa Szymczaka z Belgią dobiega końca szybciej, niż zakładano. Napastnik nie spełnił oczekiwań w RSC Charleroi i wszystko wskazuje na to, że jeszcze zimą wróci do Lecha Poznań, który będzie musiał podjąć wobec niego decyzję.
Nieudane wypożyczenie i szybki powrót do Poznania
Wypożyczenie Filipa Szymczaka do RSC Charleroi miało być dla niego szansą na odbudowanie formy i zrobienie kroku do przodu. W praktyce skończyło się dużym rozczarowaniem. 23-latek wystąpił w jedenastu meczach ligi belgijskiej, ale ani razu nie zaczął spotkania w pierwszym składzie. Na boisku spędził łącznie niewiele ponad 190 minut i nie zdobył ani jednej bramki.
Sprawdź: Tabela Ekstraklasy
Z czasem jego sytuacja tylko się pogarszała. W dwóch ostatnich kolejkach nie znalazł się nawet w kadrze meczowej, mimo że był zdrowy. Charleroi szuka nowego napastnika i nie wiąże przyszłości z Polakiem, dlatego wypożyczenie ma zostać przerwane jeszcze w styczniu. Opcja wykupu, zapisana w umowie, nie zostanie uruchomiona.
To oznacza powrót Szymczaka do Lecha Poznań, z którym ma kontrakt do czerwca 2027 roku. „Kolejorz” od dawna zdaje sobie jednak sprawę, że trudno będzie odzyskać zainwestowany czas i pieniądze. Napastnik rozegrał dla klubu ponad 110 spotkań, miał pojedyncze przebłyski, ale nigdy nie ustabilizował formy. Teraz Lech stanie przed decyzją, czy szukać mu kolejnego wypożyczenia, czy definitywnie zamknąć ten rozdział.
