W tegorocznym finale Pucharu Narodów Afryki na przeciw siebie staną kraje, które w swojej historii mają po jednym tryumfie w tych rozgrywkach. Kto będzie zwycięzcą tych rozgrywek w 2026 roku?
Kiedyś to było
Był rok 1976, a na boiskach Etiopii wówczas rozgrywał się turniej Pucharu Narodów Afryki. Wówczas w rozgrywkach tych brało udział osiem drużyn. Maroko, jak się ostatecznie okazało zostało zwycięzcą rozgrywek po raz pierwszy. Czas Senegalu miał nastąpić nieco później. Lwy Terangi swoje pięć minut miały w 2021 roku na boiskach Kamerunu.
Oba kraje szansę na drugie zwycięstwo w Pucharze Narodów Afryki już miały. W przypadku ekipy tegorocznych gospodarzy, okazją na drugie zdobycie pucharu był rok 2004. Jednak górą była wówczas Tunezja. Senegal zanim wygrał w 2021 roku wcześniej dwukrotnie znajdował się w finale. W historycznym dla siebie roku 2002, prócz awansu na Mundial w Korei i Japonii, udało się również wystąpić w finale PNA. Zwycięzcę jednak wyłoniły dopiero rzuty karne, w których górą był Kamerun.
Po kilkunastu latach udało się ponownie dotrzeć do finału, ale i za drugim razem Senegal musiał zadowolić się miejscem drugim, ponieważ górą w 2019 roku był wtedy Tunezja.
Brahim Diaz
Obie drużyny mają pewien punkt wspólny. To żelazna defensywa. Ta u jednych i drugich działa bez zarzutu. Senegal w sześciu spotkaniach stracił ledwie dwa gole, a w przypadku Maroka jest to jedno trafienie. Podobnie rzecz się ma w kwestii strzelanych goli. Gospodarze turnieju na swoim koncie mają ich 10, natomiast drugi z finalistów o dwa więcej.
Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku Maroka połowa zdobytych goli należy do piłkarza Realu Madryt- Brahima Diaza. Zawodnik ten, to zdecydowany kandydat do zdobycia korony króla strzelców. Ma na swoim koncie 5 goli. Jedyną drużyną, która znalazła na niego sposób była Nigeria w meczu pólfinałowym.
