Finał Pucharu Narodów Afryki 2025/26 w Rabacie przeszedł do historii jako jeden z najbardziej chaotycznych meczów w dziejach turnieju. Senegal pokonał gospodarzy, Maroko, 1:0 po dogrywce, ale sportowy wynik zszedł na dalszy plan wobec kontrowersji, przerw w grze i zamieszek na trybunach.
Co się stało w finale Pucharu Narodów Afryki?
Kulminacja chaosu nastąpiła w doliczonym czasie, gdy po interwencji VAR sędzia Jean-Jacques Ndala podyktował rzut karny dla Maroka za faul na Brahimie Díazu. Decyzja wywołała gwałtowne protesty Senegalczyków – selekcjoner Pape Thiaw polecił swoim piłkarzom zejść z boiska. Gra została przerwana na około 14 minut.
Sytuacja wymknęła się spod kontroli również na trybunach. Część senegalskich kibiców próbowała wtargnąć na murawę, doszło do rzucania przedmiotów i interwencji policji. Jeden ze stewardów został zniesiony na noszach, a porządkowi musieli tworzyć kordon oddzielający kibiców od boiska.
Po długiej przerwie Senegal wrócił do gry – według relacji kluczową rolę odegrał Sadio Mané, który miał przekonać kolegów w szatni do kontynuowania meczu. Chwilę później Édouard Mendy obronił rzut karny Díazu, który spróbował wykonać panenkę, ale zrobił to bez przekonania.
Dogrywka przyniosła rozstrzygnięcie. Już na jej początku Pape Gueye oddał znakomity strzał zza pola karnego, dając Senegalowi prowadzenie, którego „Lwy Terangi” nie oddały do końca. Tym samym Senegal sięgnął po swój drugi tytuł mistrza Afryki w ciągu pięciu lat (po triumfie w 2021 roku).
Po meczu selekcjoner Maroka Walid Regragui ostro skrytykował zachowanie rywali i decyzję Thiawa o zejściu z boiska, nazywając finał „wstydem dla Afryki”. Jednocześnie bronił Díazu, podkreślając, że długie oczekiwanie na wykonanie karnego mogło wpłynąć na jego nieudaną próbę.
Zamiast święta futbolu finał AFCON w Rabacie stał się symbolem napięć, kontrowersji sędziowskich i problemów organizacyjnych – i to właśnie te obrazy na długo pozostaną w pamięci kibiców.
